Bezmyślne zachowanie właściciela kotów. Musiała interweniować policja

1 tydzień temu

Dwa koty mogły stracić życie po tym, jak ich właściciel rozsypał na terenie ogródków działkowych trutkę na krety. Zwierzęta trafiły do całodobowej kliniki w ciężkim stanie, a ich właściciel – mimo zaoferowanej pomocy – odmówił dalszego leczenia kotów. W pewnym momencie uciekł z działki, pozostawiając chore koty zamknięte w altance. Konieczna była interwencja policji i ślusarza.

Jak poinformowało Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, do organizacji wpłynęło zgłoszenie dotyczące dwóch kociaków, których stan wskazywał na możliwe zatrucie trutką na gryzonie.

Mimo poważnego stanu zwierząt ich opieka weterynaryjna nie była kontynuowana. Na miejsce natychmiast udali się inspektorzy KTOZ. Właściciela nie zastali jednak w domu. Z uzyskanych informacji wynikało, iż może przebywać na pobliskich ogródkach działkowych.

Po poszukiwaniach udało się ustalić konkretną działkę, na której znajdował się mężczyzna oraz jego zwierzęta.

„Nie mam pieniędzy na leczenie”

Koty przebywały w altance. Właściciel miał przyznać, iż nie stać go na dalsze leczenie zwierząt i uznał, iż koty „same dojdą do siebie” na działce.

Inspektorzy zaproponowali mu pomoc w sfinansowaniu opieki weterynaryjnej. Przedstawiono również możliwość dobrowolnego zrzeczenia się zwierząt, dzięki czemu mogłyby otrzymać niezbędną pomoc.

Mężczyzna miał jednak stanowczo odmówić przyjęcia jakiejkolwiek pomocy.

Co więcej, jak wynika z relacji KTOZ, przyznał się do rozsypania na terenie ogródków trutki na krety. Nie została ona odpowiednio zabezpieczona, a koty prawdopodobnie ją zjadły.

Na miejsce wezwano policję

Wobec kategorycznej odmowy współpracy i bezpośredniego zagrożenia życia zwierząt inspektorzy zdecydowali się wezwać policję.

Gdy mężczyzna dowiedział się o planowanym zawiadomieniu służb, uciekł z ogródków działkowych i wrócił do domu. Na działce pozostały jednak zamknięte zwierzęta.

Policjanci próbowali nakłonić mężczyznę do powrotu na miejsce. Jak relacjonuje KTOZ, ze względu na jego stan upojenia alkoholowego oraz brak chęci współpracy nie było to możliwe.

Sytuacja wymagała zdecydowanego działania. Aby dostać się do zwierząt i udzielić im pomocy, na miejsce wezwano ślusarza. Pod nadzorem policji umożliwił on wejście na teren działki oraz do zamkniętej altany.

Dwa koty – Monia i Krecik – zostały natychmiast zabezpieczone przez inspektorów KTOZ. Zwierzęta przetransportowano do całodobowej kliniki weterynaryjnej. Tam trwa walka o ich zdrowie.

Idź do oryginalnego materiału