"Wyjazd jak każdy inny" zamienił się w śmiertelne niebezpieczeństwo. Niedźwiedź próbował zaatakować trzy osoby w Bieszczadach, w okolicy miejscowości Czystogarb. Relację ze zdarzenia zdała na Facebooku prowadząca profil "Alpaki u Klaudii". Kobieta wskazała, iż była to próba ataku, jednak na szczęście nikomu nic się nie stało.
Bliskie spotkanie z niedźwiedziem na Podkarpaciu. "Gonił nas 300 metrów"

W Bieszczadach doszło do kolejnego bliskiego spotkania niedźwiedzia z ludźmi. Swoja relację na Facebooku udostępniła prowadząca profil Alpaki u Klaudii. "W piątek 18 września jechałam konno z kolegą w okolicy Czystogarbu, niedaleko Wahalowskiego Wierchu. Wyjazd jak każdy inny - trochę galopu, trochę spokojnej jazdy" - rozpoczęła wpis autorka.
ZOBACZ: Kolejny incydent z udziałem niedźwiedzia na Podkarpaciu. "Tradycyjne metody przestały działać"
"Gdy zjeżdżaliśmy w dół skoszoną łąką (...) najechaliśmy na mężczyznę, który wybiegł z wysokiej trawy około 40 metrów przed nami. Był bardzo przestraszony, biegł, potykał się oglądając się za siebie" - relacjonuje kobieta. Jak wskazuje, zachowanie mężczyzny także u nich wywołało niepokój, przez to także zaczęli uciekać.
Jeźdźcy spodziewali się pędzącego jelenia, jednak w rzeczywistości zagrożenie okazało się być dużo poważniejsze. "Kiedy odjeżdżaliśmy kolega odwrócił się i krzyknął 'niedźwiedź nas goni'. Odwracając się w galopie zobaczyłam niedźwiedzia, który za nami biegł" - przekazała autorka.
Bliskie spotkanie z niedźwiedziem. "To była próba ataku"
"W momencie kiedy się odwróciłam niedźwiedź był już w miejscu w którym zawracaliśmy. Więc zaledwie chwilę wcześniej musiał być bardzo blisko mężczyzny który upadł i chował się w trawie. Później mężczyzna potwierdził nam, iż niedźwiedź rzeczywiście go gonił. Przewrócił się dwa razy, a ja widziałam jeden z tych momentów. Wtedy niedźwiedź stracił go z oczu" - opisuje sytuację autorka.
ZOBACZ: Groza na popularnym szlaku. Niedźwiedzica z młodymi wyszła z zarośli
Zwierzę, według relacji, gonił jeżdżących przez około 300 metrów, a ostatni raz widziany był jak dobiegał do szczytu góry, gdy kobieta z mężczyzną zjeżdżali drugą stroną. "Była to próba ataku" - pisze profil Alpaki u Klaudii. Prowadząca profil kobieta przyznała, iż bała się także, czy niedźwiedź nie wróci do napotkanego wcześniej mężczyzny, jednak został on odebrany samochodem przez znajomego.
Autorka podkreśliła, iż nikt z uczestników niebezpiecznych wydarzeń nie drażnił niedźwiedzia, jak również, iż nie miał on ze sobą młodych. Zauważyła, iż zwierzęciem całą trójkę uratowały konie. "Gdybyśmy byli na rowerach czy na spacerze, sytuacja mogłaby zakończyć się tragiczne - przyznała.
Na koniec wpisu kobieta zaapelowała do przebywających w okolicy Czystogarbu o zachowanie szczególnej ostrożności.


6 godzin temu







