Dla wsi było to jak szelest niezwykłego wiatru: brat Kingi został jej mężem. Sąsiedzi szeptali pod nosem, nie mieli śmiałości spojrzeć im w oczy podczas niedzielnych spacerów po rynku. Ogrodzili swoje obejście najzwyklejszym deskami, a ogród przekopali na nowo, ziemniaki rosły równo, jakby wyrosły z marzenia. Każdego dnia razem karmili kury, przewracali siano, przyrządzali kluski […]