Don Kichot z Rady miasta.Walka radnego o schronisko

wschodni24.pl 5 godzin temu

„Nie możemy udawać, iż problemu nie ma”

Wśród 23 radnych to on jako jedyny konsekwentnie wraca do tematu schroniska. Dopytuje. Naciska. Szuka rozwiązań. Dla jednych to determinacja. Dla innych polityczna samotna krucjata.

Coraz częściej pojawia się jedno porównanie. Don Kichot.

Ale czy na pewno walczy z wiatrakami?

Temat schroniska wraca jak bumerang, ale mam wrażenie, iż przez lata był spychany na bok. A to są żywe zwierzęta, nie liczby w tabeli mówi radny Łukasz Krzywicki.

Radny podkreśla, iż problem nie dotyczy tylko warunków, ale całego systemu zarządzania i finansowania

Jeśli coś nie działa, to nie możemy tego pudrować. Trzeba usiąść i uczciwie powiedzieć: co zmieniamy i dlaczego dodaje.

Chełm. Schronisko, które dzieli miasto. „Jesteśmy skazani na jednego wykonawcę?”

To temat, który od lat wracał półgłosem. Teraz wybrzmiał mocno. Schronisko dla zwierząt w Chełmie stało się osią sporu, pytań i coraz większych emocji. W centrum tej sprawy stoi jeden radny, który postanowił nie odpuścić. Dla jednych uparty idealista. Dla innych ktoś, kto w końcu powiedział głośno to, o czym wielu mówiło po cichu.

Rozmawiamy o pieniądzach, odpowiedzialności i standardach. Ale przede wszystkim o tym, jak traktujemy najsłabszych.

„Na dziś wszystko jest w rękach Rady Miasta”

Co się dzieje ze sprawą schroniska? Czy Rada Miejska ma realny wpływ na to kto będzie administratorem?

Na obecnym etapie powiedziałbym, iż wszystko jest w rękach Rady Miasta. Był ogłoszony konkurs, zgłosiła się jedna firma, która już teraz administruje schroniskiem. Problem w tym, iż oferta przekracza założony budżet ,mówi radny.

Jaki był budżet?

Około 700 tysięcy złotych, a oferta go przekracza. I teraz miasto ma dwie opcje. Albo znajdzie dodatkowe środki i wybierze tę firmę, albo przetarg zostanie nierozstrzygnięty. Tyle iż wtedy pojawia się problem czasu, bo do końca marca trzeba przyjąć program opieki nad bezdomnymi zwierzętami.

Czyli miasto jest w sytuacji bez wyjścia?

To trochę wygląda tak, iż jesteśmy skazani na tego samego wykonawcę. I to jest największy problem.

Nie było nadzoru?

Jak widać po efektach, nie było skutecznego nadzoru. Do mnie informacje zaczęły napływać po wakacjach. I to masowo. Ludzie prosili, żeby się tym tematem zająć.

16 zarzutów i pytania bez odpowiedzi

Radny powołuje się na wyniki kontroli.

Było 16 punktów, z czego połowa dotyczy bezpośrednio administrowania schroniskiem. Mówimy o rzeczach podstawowych, nie tylko o infrastrukturze.

Jakie to problemy?

Brak odpowiednich pomieszczeń, błędy w organizacji przestrzeni, kwestie związane z bezpieczeństwem zwierząt. Do tego dochodzą pytania o przetargi.

Jakie?

Administrator posiada dwie firmy. Jedna zarządza schroniskiem, druga przez lata wygrywała przetargi na prace na jego terenie. I pojawia się pytanie natury nie tylko prawnej, ale też zwykłej etycznej.

„Ktoś wskazywał zakres robót… sam sobie”

Dochodziło do sytuacji, w której jako administrator wskazywał zakres prac, a potem jego druga firma te prace wykonywała. I ktoś to odbierał. I ktoś za to płacił.

To legalne?

Sam fakt posiadania dwóch firm nie jest nielegalny. Ale to, jak to wyglądało w praktyce, budzi poważne wątpliwości.

Jak wygląda codzienność zwierząt?

Nie ma całodobowego nadzoru. Pracownik jest przez około 8 godzin. Potem zostaje monitoring, który obejmuje głównie budynek i parking.

A psy?

Zdarza się, iż w upały zwierzęta zostają bez wody do następnego dnia. W jednym boksie są dwa, trzy psy. Wystarczy chwila i miska jest pusta.

Szczepienia, dokumentacja, bezpieczeństwo

Z kontroli wynika, iż niektóre szczepienia były przeterminowane choćby o kilka miesięcy. Brakuje pełnej dokumentacji chorób zakaźnych. To są rzeczy, które mogą mieć poważne konsekwencje.

Radny przywołuje też konkretny przykład:

Trafił do schroniska zdrowy pies. Po krótkim czasie padł na parwowirozę. To pokazuje skalę problemu.

„To jest wygodny interes”

Jednym z najmocniejszych wątków są finanse.

Z danych, które otrzymałem z Departamentu Finansowego wynika, iż gminy przekazały około 340 tysięcy złotych. A wydatki miasta były niższe. Po zbilansowaniu wychodzi, iż system de facto się spina, a choćby generuje nadwyżkę.

Czyli ktoś na tym zarabia?

Można tak to interpretować. Ja jeszcze nie słyszałem, żeby ktoś prowadził firmę, żeby do niej dokładać.

MPGK zamiast prywatnego operatora?

Radny proponuje rozwiązanie:

Uważam, iż schronisko powinno przejąć miejskie przedsiębiorstwo. choćby jeżeli koszt będzie wyższy, to pieniądze zostają
w mieście i wiadomo, na co są wydawane.

Jest na to zgoda?

Na razie miasto odpowiedziało jednym zdaniem, iż nie przewiduje takiego rozwiązania.

Czy radni są podzieleni?

Trudno powiedzieć. Ale na sesji padły głosy, iż skoro 40 lat temu było „jakoś”, to teraz też może być. Ja się z tym nie zgadzam.

„To sprawdzian naszego człowieczeństwa”

To, jak traktujemy zwierzęta, pokazuje, czy naprawdę się rozwijamy jako społeczeństwo. To nie jest temat polityczny. To jest temat moralny.

W tej historii są liczby, przetargi i procedury. Ale jest też coś więcej.

Jeden radny, który idzie pod prąd. System, który przez lata działał bez większej kontroli. I zwierzęta, które nie mają głosu.

Czy Chełm zdecyduje się na zmianę, czy zostanie przy tym, co wygodne?

Już jutro wszystko powinno się wyjaśnić. Na sesji Rady Miasta zapadną najważniejsze decyzje dotyczące przyszłości schroniska.

Z nieoficjalnych informacji, do których dotarła nasza redakcja, wynika, iż pieniądze najprawdopodobniej się znajdą. Według przecieków zbliżonych do koła radnych PSL, miasto ma być gotowe zwiększyć środki i rozstrzygnąć sprawę jeszcze teraz.


Idź do oryginalnego materiału