Dym papierosowy i ciąża a niedobór selenu

1 miesiąc temu
Zdjęcie: Dym papierosowy i ciąża a niedobór selenu


Niedobory nie zawsze zaczynają się po urodzeniu. Czasem są skutkiem decyzji podejmowanych przez otoczenie matki. Badania naukowców z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu ujawniają, jak bierna ekspozycja ciężarnej kobiety na dym tytoniowy może wpłynąć na jeden z kluczowych pierwiastków w organizmie dziecka – selen, od którego zależą m.in. odporność, metabolizm i ochrona przed stresem oksydacyjnym.


Choć selen należy do grupy pierwiastków śladowych, jego znaczenie dla zdrowia trudno przecenić. Bierze udział w regulacji układu odpornościowego i wspiera rozwój neurologiczny. Niedobór selenu może zwiększać ryzyko infekcji, chorób sercowo-naczyniowych, nowotworów czy zaburzeń neurologicznych.


Tym większe znaczenie ma fakt, iż aż 2/3 dzieci objętych badaniem miało zbyt niskie stężenie selenu we krwi. A jeden z najważniejszych czynników ryzyka był zaskakujący: ekspozycja na dym tytoniowy, jeszcze w życiu płodowym.


Śląskie dzieci pod lupą


Zespół pod kierunkiem prof. Pawła Gać i prof. Krystyny Pawlas zbadał 299 dzieci w wieku wczesnoszkolnym z terenów uprzemysłowionych. Sprawdzano nie tylko stężenie selenu we krwi, ale też dokładnie analizowano historię ekspozycji matek na dym tytoniowy w czasie ciąży – zarówno czynnej, jak i biernej.


Dzieci, których matki były narażone na dym w ciąży, miały znacząco niższe stężenie selenu. Różnice były istotne statystycznie – niezależnie od tego, czy matka paliła aktywnie, czy jedynie przebywaław zadymionym otoczeniu.


Co ważne: aktualna ekspozycja dziecka na dym (np. w domu) nie miała już wpływu na stężenie selenu. najważniejszy był okres prenatalny.


– Protokół badania nie uwzględniał podziału na trymestry, więc nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć, który okres ciąży może być najbardziej wrażliwy na działanie dymu w kontekście stężenia selenu u dziecka – mówi prof. dr hab. Paweł Gać, kierownik Katedry Zdrowia Środowiskowego, Medycyny Pracy i Epidemiologii na Wydziale Nauk o Zdrowiu UMW. – To istotny problem badawczy i potencjalny kierunek dalszych analiz – dodaje.


Dlaczego to takie istotne?


Dym papierosowy to źródło wolnych rodników i substancji toksycznych, które mogą prowadzić do stresu oksydacyjnego. Selen jest jednym z głównych antyoksydantów, a więc w obliczu ekspozycji na dym, jego zasoby mogą być szybciej zużywane przez organizm. W ciąży dodatkowo dochodzi do zaburzeń transportu mikroelementów przez łożysko.


Autorzy badania wskazują, iż prenatalna ekspozycja na dym tytoniowy powinna być uznawana za niezależny czynnik ryzyka niedoboru selenu u dziecka. A ponieważ selen wpływa m.in. na rozwój układu odpornościowego i nerwowego, konsekwencje mogą być długofalowe.


Wnioski dla zdrowia publicznego


Tylko 33,8 proc. badanych dzieci miało prawidłowe stężenie selenu we krwi (≥80 μg/L). Ekspozycja prenatalna na dym tytoniowy obniżała stężenie tego pierwiastka we krwi średnio o 4–6 μg/L. Niezależnymi czynnikami ryzyka niedoboru selenu były: starszy wiek dziecka, niedowaga oraz narażenie matki na dym papierosowy w ciąży.


Badacze apelują o włączenie oceny narażenia na dym tytoniowy do standardowych procedur opieki prenatalnej. Ich zdaniem, działania edukacyjne i profilaktyczne mogą realnie wpłynąć na zdrowie przyszłych pokoleń. Warto też rozważyć suplementację selenu w grupach ryzyka – choć to wymaga dalszych badań.


– Rozważamy starania o pozyskanie grantu na ponowną ocenę badanej grupy dzieci pod kątem follow-upu – zapowiada prof. Gać. – Ocena, czy obniżone stężenie selenu we krwi utrzymuje się w kolejnych latach i przekłada na konkretne problemy zdrowotne, byłaby niewątpliwie interesująca – dodaje.


Dym papierosowy to nie tylko kwestia zapachu czy nałogu. W przypadku kobiet w ciąży to realne, biologiczne zagrożenie, które może obniżyć najważniejsze rezerwy odporności dziecka na lata.


Badanie przeprowadzone przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu wskazuje, jak wcześnie i jak subtelnie mogą zaczynać się nierówności zdrowotne – choćby zanim dziecko przyjdzie na świat.


Źródło: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, fot. Pixabay/ CC0
Idź do oryginalnego materiału