Powołana na prośbę policji do doraźnej opieki nad zwierzętami w prywatnym ogrodzie zoologicznym w Łącznej (gm. Mieroszów) Fundacja Mam Pomysł wydała oficjalne oświadczenie. Świdnicka organizacja poinformowała, iż z przyczyn kadrowych i organizacyjnych jest w stanie prowadzić czynności opiekuńcze tylko do dzisiaj, 15 października, i apeluje o pilne, udokumentowane przekazanie obowiązków wykwalifikowanym podmiotom. Tymczasem na miejscu od trzech dni realizowane są dramatyczne wydarzenia z udziałem prokuratury, policji oraz protestujących mieszkańców.
konferencja prasowa ws. ZOO Łączna, screenFundacja Mam Pomysł: Nasza pomoc miała charakter doraźny
W wydanym stanowisku Fundacja Mam Pomysł z Świdnicy (prowadząca m.in. Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Świdnicy) szczegółowo wyjaśnia rolę, jaką pełniła na terenie prywatnego ogrodu w Łącznej, w którym przebywało około 500 zwierząt, w tym liczne gatunki egzotyczne.
Przedstawiciele fundacji podkreślają, iż pojawili się w Łącznej na wyraźną prośbę Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu, a ich zadania ograniczały się wyłącznie do karmienia, pojenia, doraźnej opieki oraz udostępnienia służbom specjalistycznego sprzętu (np. transporterów).
– Nie przejęliśmy zarządu nad ogrodem ani kierowania działaniami. Nie odbieramy zwierząt, nie decydujemy o ich odbiorze ani nie organizujemy transportów do ośrodków docelowych. Nasza pomoc miała charakter doraźny – zaznacza Fundacja Mam Pomysł.
Organizatorzy akcji ratunkowej poinformowali służby, iż od piątku, 16 października, nie będą w stanie zapewnić dalszej obecności swojego zespołu na miejscu. Apelują o wyznaczenie osób z doświadczeniem w opiece nad gatunkami egzotycznymi oraz lekarzy weterynarii, którzy przejmą te zadania jeszcze przed końcem czwartkowego dyżuru (łącznie z opieką nocną). Fundacja wnioskuje również o pisemne potwierdzenie zakresu powierzonych jej wcześniej zadań oraz zastrzega, iż nie publikuje szczegółów śledztwa, odsyłając do organów procesowych.
Śledztwo, zarzuty i zakopane kości
Sytuacja wokół prywatnego zoo w Łącznej zaostrzyła się we wtorek, 13 października, kiedy na teren ogrodu wkroczyły służby. Jak wynika z ustaleń śledczych, czynności prowadzono w związku z podejrzeniem znęcania się nad co najmniej 561 zwierzętami poprzez utrzymywanie ich w złych warunkach sanitarnych, brak odpowiedniej przestrzeni, niedożywienie i brak adekwatnej opieki weterynaryjnej.
Zatrzymano pięć osób związanych z funkcjonowaniem zoo. Cztery z nich po przesłuchaniu i złożeniu wyjaśnień zwolniono pod środkami wolnościowymi. Wobec głównego właściciela, Marcina N., Prokuratura Rejonowa w Wałbrzychu skierowała do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie.
Podczas prowadzonych oględzin śledczy natrafili na kolejne niepokojące okoliczności. Jak poinformowała Prokuratura Okręgowa w Świdnicy, na terenie ogrodu odnaleziono zakopane kości zwierząt (w szczególności kopytnych), których przyczyna śmierci jest wyjaśniana. Stwierdzono także przetrzymywanie gatunków ciepłolubnych w niskich temperaturach oraz brak dostatecznych zapasów karmy. Do działań doraźnych włączył się lokalny samorząd z Mieroszowa, zapewniając beczkowozy z wodą oraz nagrzewnice do dostarczonych namiotów.
Nocne starcia i zwierzęta poza wybiegami
Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, akcji relokacji zwierząt od początku towarzyszą ogromne emocje i opór ze strony części mieszkańców oraz pracowników ogrodu, którzy uważają działania służb za nieproporcjonalne i nazywają je „kradzieżą” majątku szacowanego przez obrońców na około 3 mln zł.
Z ustaleń „Gazety Wyborczej” wynika, iż w nocy z 14 na 15 października przed bramą zoo doszło do gwałtownych incydentów. Około 100 osób blokowało drogę publiczną i kładło się na jezdni, próbując uniemożliwić wywóz zwierząt (m.in. strusia). Do akcji wkroczyły kordony policji w kaskach i z tarczami. Jak przekazał „Wyborczej” nadkom. Marcin Świeży z KMP w Wałbrzychu, po braku reakcji na wezwania policjanci użyli siły fizycznej do zepchnięcia protestujących na chodnik. Zatrzymano cztery osoby za naruszenie nietykalności funkcjonariuszy (jedna z nich rzuciła w policjanta jajkiem).
Czwartek przyniósł kolejne komplikacje. W Mieroszowie na polecenie Wojewody Dolnośląskiej Anny Żabskiej zwołano Gminny Zespół Zarządzania Kryzysowego. Tymczasem – jak raportują lokalne media – rano doszło do uszkodzenia fragmentu ogrodzenia zoo, w wyniku czego część zwierząt (m.in. daniele, lamy i muflony) wydostała się poza wybiegi.
Prokuratura apeluje o pomoc do organizacji
Trwająca w mediach społecznościowych fala krytyki i hejtu sprawiła, iż wiele organizacji prozwierzęcych wstrzymało się od wcześniej zadeklarowanej pomocy przy relokacji zwierząt z Łącznej.
W związku z tym Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wydała oficjalny apel do wszystkich fundacji i stowarzyszeń mogących przyjąć pod opiekę zwierzęta z ogrodu. Służby gwarantują pełne wsparcie procesowe i logistyczne.
Ostatni komunikat prokuratura wydała 14 października.
/zabrała asz/

7 godzin temu



