Grzybiarze pokazują najlepsze miejscówki w Łódzkiem. Tłumy wynoszą pełne kosze grzybów

1 godzina temu

Ostatnie dni w województwie łódzkim przyniosły wprost idealną pogodę dla fanów grzybobrania. Wilgoć i stosunkowo wysokie temperatury sprawiły, iż w lasach pojawiło się mnóstwo osób szukających dobrodziejstw natury.

Z kolei na społecznościowych grupach zrzeszających lokalnych pasjonatów grzybobrania zaroiło się od zdjęć pełnych koszy, wiader, a choćby stołów uginających się pod ciężarem leśnych skarbów. Prawdziwki, dorodne koźlarze i złociste kurki trafiają w ręce mieszkańców niemal w każdym zakątku naszego regionu. Gdzie dokładnie warto wybrać się na spacer i co najczęściej ląduje w koszykach?

Prawdziwe szaleństwo wokół Bełchatowa

Świetnymi wiadomościami dzielą się m.in. grzybiarze z powiatu bełchatowskiego. W okolicach Bełchatowa imponujący zbiór zaprezentował pan Paweł, na którego stole wylądowała cała kolekcja prawdziwków, kurek oraz maślaków. Z tego samego rejonu udanymi łowami pochwalił się pan Bartłomiej, który przyniósł z lasu dorodne koźlarze czerwone, podgrzybki oraz rydze.

Z kolei pan Mieczysław donosi, iż w lokalnych lasach był wysyp podgrzybków, jednak z jego obserwacji wynika, iż teraz są już tylko pojedyncze sztuki. Mężczyzna znalazł również kanie, gołąbki zielonawe, koźlaki, kurki, maślaki, zajączki, prawdziwki i podgrzybki. Pełny kosz różnorodnych grzybów w okolicach Zawadowa i Łękawy znalazła natomiast pani Monika. Dorodnymi okazami z okolicznych lasów pochwalono się choćby na profilu bełchatowskiego magistratu. Okazuje się jednak, iż zdania grzybiarzy są podzielone.

- Mąż wczoraj był w nadleśnictwie Bełchatów i zebrali może z 5 grzybów więc tam raczej ciężko, masa ludzi była wczoraj – relacjonowała na początku tygodnia pani Ewa.

Pan Bartłomiej podkreśla natomiast, iż aktualnie na grzyby w naszym regionie lepiej udać się w tygodniu, ponieważ w weekend są małe szanse na pokaźne zbiory. Również pan Tomasz pisze, iż nie nie ma jeszcze grzybów. Wszystko wskazuje zatem na to, iż obfite zbiory są kwestią szczęścia i dobrej znajomości lasów.

Wynoszą z lasu wiadra pełne grzybów. Obfite zbiory od Wielunia przez Łask aż do Radomska

Powodów do narzekań nie mają mieszkańcy powiatu wieluńskiego. Pan Marcin obwieścił, iż w okolicach Wielunia nastąpił wysyp popularnych „pociech”, a na dowód pokazał wiadra szczelnie wypełnione maślakami i podgrzybkami. Zamieścił również nagranie, na którym pokazuje grzyba znacznie większego niż jego dłoń. Z kolei w okolicach Łasku i Gucina pan Daniel potrzebował zaledwie godziny, aby zebrać duży kosz pięknych borowików i podgrzybków.

Ciekawe znaleziska pojawiają się także na prywatnych posesjach. Anonimowy internauta pokazał grzyby, które wyrosły na jego własnej działce w Maurycowie. Pod jego postem pojawiła się dyskusja dotycząca oblężenia w lasach.

- Tłumy są, to prawda. W sobotę w Pabianicach czułam się prawie jak w Manufakturze. Ale najważniejsze, żeby natura dała, niech wystarczy dla wszystkich - pisze jednak z internautek.

Równie gorąco jest w okolicach Radomska, gdzie pan Rafał natrafił na bogactwo gatunków. W jego zbiorach znalazły się koźlarze, borowiki, maślaki i kurki. Doskonałymi wieściami podzielił się także pan Marcin, który z okolic Sulejowa wyniósł dwa pełne wiadra wypełnione po brzegi podgrzybkami i maślakami.

Rekordy w okolicach Łodzi i Aleksandrowa

Wyjątkowo urodzajne okazują się również lasy położone w bliskim sąsiedztwie stolicy regionu. W miejscowości Adamów Stary w okolicach Łodzi pan Tomasz zaprezentował imponujący zbiór, w którym królowały całe stosy złocistych kurek, maślaków, koźlarzy oraz borowików.

Udanymi zbiorami podzieliła się także pani Małgorzata, spacerująca po lasach w okolicach Aleksandrowa Łódzkiego, gdzie na ściółce leśnej raz po raz natrafiała na dorodne koźlarze i podgrzybki. Wszystko wskazuje na to, iż nadchodzące dni będą idealnym momentem na wyprawę do lasu.

O czym pamiętać, wybierając się na grzyby?

Osobom stawiającym pierwsze kroki w grzybobraniu Główny Inspektorat Sanitarny zaleca zbieranie wyłącznie dobrze znanych gatunków rurkowych, czyli tych posiadających pod kapeluszem warstwę przypominającą gąbkę. Nie należy opierać się wyłącznie na aplikacjach mobilnych rozpoznających gatunki ze zdjęcia. Wszelkie wątpliwości można bezpłatnie skonsultować z grzyboznawcą lub klasyfikatorem w najbliższej stacji sanitarno-epidemiologicznej.

Zdecydowanie największe zagrożenie podczas zbiorów stanowi muchomor zielonawy, nazywany sromotnikowym. GIS ostrzega, iż bywa on mylony m.in. z czubajką kanią oraz gąską zielonką. Szczególne ryzyko niesie zbieranie bardzo młodych owocników, u których cechy rozpoznawcze nie są jeszcze w pełni rozwinięte. U muchomora zielonawego najważniejsze są m.in. blaszki, pierścień na trzonie oraz pochwa otaczająca jego podstawę, odcięcie samego kapelusza może uniemożliwić prawidłową ocenę.

Kurka bywa mylona z lisówką pomarańczową, która powoduje dolegliwości żołądkowo-jelitowe. Borowiki można z kolei pomylić z goryczakiem żółciowym. Goryczak nie jest uznawany za grzyb śmiertelnie trujący, ale jego intensywnie gorzki smak potrafi zepsuć całą potrawę. Nie wolno też zbierać krowiaka podwiniętego, zwanego olszówką. Dawniej uważano go za jadalny po wielokrotnym obgotowaniu, dziś jednoznacznie klasyfikuje się go jako grzyb trujący.

Oprócz tego grzyby należy zbierać do przewiewnego kosza lub łubianki. W folii gwałtownie ulegają zaparzeniu i zepsuciu, przez co choćby jadalny gatunek może wywołać zatrucie. Nie powinno się zbierać okazów bardzo młodych, przejrzałych, spleśniałych ani rosnących w pobliżu ruchliwych dróg, zakładów przemysłowych czy składowisk odpadów. Zbieranie jest całkowicie zakazane w rezerwatach, parkach narodowych, ostojach zwierzyny, drzewostanach nasiennych, na uprawach leśnych do czterech metrów wysokości oraz na terenach wojskowych.

Idź do oryginalnego materiału