Idziesz po prawdziwki, wracasz z wysokim ciśnieniem. Dramatyczny apel po grzybobraniu za Śniadowem [VIDEO]

mylomza.pl 4 dni temu
Miał być spokojny spacer, redukcja stresu i chwila oddechu między drzewami. Zamiast tego – tętno jak przed zawałem, złość i syf tuż pod pniem. Przeczytajcie list naszej Czytelniczki i nasz apel do tych, którzy z lasu potrafią tylko brać.
Sobotni poranek, auto zaparkowane tuż za Śniadowem. W koszyku pusto, ale w głowie nadzieja na dwie, trzy godziny świętego spokoju. Plan był prosty: iść kilka kilometrów w stronę Głębocza Wielkiego, poczuć zapach igliwia, trafić na parę ładnych prawdziwków albo podgrzybków i po prostu zresetować głowę po ciężkim tygodniu. Życie napisało jednak zupełnie inny scenariusz.

Zamiast cichego lasu i kojącego szumu drzew nasza Czytelniczka zastała pobojowisko. Zamiast obniżenia poziomu stresu - leśną frustrację i tętno, które skoczyło tak wysoko, iż – jak sama pisze - bała się o własne serce.

Tuż po powrocie do domu napisała do naszej redakcji. Nie ukrywała emocji. Wklejamy ten list w całości, bez skrótów, bo pod każdym z tych słów mogłoby się pewnie podpisać wielu z nas.


„Szanowna Redakcjo,

Piszę do Państwa, ponieważ po minionej sobocie wciąż nie mogę dojść do siebie. Liczyłam na to, iż 2-3 godziny spędzone wśród drzew drastycznie zred
Idź do oryginalnego materiału