Klempa leżała na polu przez 6 godzin. Nie udało się jej uratować. Gmina odpowiada

1 godzina temu

Zwierze 6 godzin czekało na pomoc

Przypomnijmy, iż do zdarzenia doszło w rejonie Woli Owsianej w gminie Oporów. Młoda klempa została znaleziona leżąca na polu, około 10 metrów od drogi. Na miejscu pojawili się policjanci oraz lekarz weterynarii. Zwierzę nie miało widocznych obrażeń i początkowo, po podaniu leku uspokajającego, było jeszcze w stanie samodzielnie się podnieść.

Według relacji Stowarzyszenia Pomagam Bocianom problemem okazało się zorganizowanie transportu do ośrodka, w którym można byłoby przeprowadzić dalszą diagnostykę i leczenie. Stowarzyszenie podkreśla, iż klempa przez około sześć godzin pozostawała na polu. Kiedy przedstawiciele stowarzyszenia dowiedzieli się o sytuacji, w około godzinę mieli zorganizować samochód, sprzęt oraz ludzi potrzebnych do przewiezienia ważącego około 250 kilogramów zwierzęcia.

Ostatecznie młodej klempy nie udało się uratować. Stowarzyszenie podkreślało, iż nie można jednoznacznie stwierdzić, czy wcześniejszy transport uratowałby jej życie, ponieważ nie przeprowadzono sekcji zwłok.

Więcej o tej sytuacji pisaliśmy tutaj.

Jednocześnie zwrócono uwagę na konieczność wyjaśnienia, dlaczego żywe zwierzę tak długo czekało na możliwość transportu i czy procedury dotyczące podobnych interwencji powinny zostać usprawnione.

O stanowisko w tej sprawie zwróciliśmy się do Gminy Oporów. Urząd przedstawił przebieg interwencji i działania podejęte w celu zapewnienia zwierzęciu pomocy.

Gmina Oporów odpowiada

Do sprawy odniosła się Gmina Oporów. W przesłanej odpowiedzi urzędnicy przedstawiają przebieg podejmowanych działań i podkreślają, iż po otrzymaniu informacji o potrzebującym pomocy zwierzęciu natychmiast wezwano lekarza weterynarii.

https://kutno.net.pl/lodzkie/wielki-pozar-w-woj-lodzkim-palila-sie-ogromna-hala/RLCfTLBmmj2vkf9LJNh4

Jak przekazuje gmina, informacja o potrzebie pomocy dla klempy dotarła do Urzędu Gminy około godz. 10.00. Po otrzymaniu zgłoszenia organ miał niezwłocznie wezwać lekarza weterynarii, a na miejsce skierowany został również pracownik urzędu.

- Wstępnie weterynarz podjął decyzję o uśpieniu zwierzęcia ale w trakcie procedury zmienił zdanie i przerwał procedurę, by potem podjąć decyzję o potrzebie przewiezienia zwierzęcia do specjalistycznego osrdka, który zsotał wskazany przez Urząd – informuje gmina Oporów.

Problemem okazało się jednak znalezienie miejsca, które mogłoby przyjąć zwierzę, oraz zorganizowanie odpowiedniego transportu.

Jak wynika z odpowiedzi gminy, kilka ośrodków odmówiło przyjęcia klempy, tłumacząc to brakiem miejsc. Ostatecznie udało się znaleźć ośrodek, który był gotowy przyjąć zwierzę, jednak nie posiadał własnego transportu.

Szukali specjalistycznego transportu

- Po uzyskaniu takiej informacji organ podjął szereg działań mających na celu organizację transportu, od organozacji transportu specjalistycznego, po organozację transportu we własnym zakresie – tłumaczy gmina.

Urzędnicy mieli kontaktować się z firmami posiadającymi specjalistyczne pojazdy do przewozu zwierząt, w tym z firmą Hetman, Majcher oraz ZOO. Żadna z nich nie zdecydowała się jednak na podjęcie współpracy.

W końcu udało się zorganizować przyczepkę do przewozu koni od jednego z mieszkańców gminy. Gmina zaczęła poszukiwania kierowcy, który byłby w stanie przewieźć zwierzę w asyście lekarza weterynarii do ośrodka „Leśna Osada Edukacyjna w Kole”.

Jak zaznacza gmina, kilka osób odmówiło transportu ze względu na ryzyko komplikacji podczas transportu, a przede wszystkim w trakcie załadunku zwierzęcia.

Urząd podkreśla jednocześnie, iż przez cały czas na miejscu pozostawał lekarz weterynarii, który monitorował stan zdrowia klempy. Weterynarz miał cyklicznie przeprowadzać badania zwierzęcia oraz pozostawać w kontakcie z ośrodkiem w Łodzi, konsultując z jego pracownikami stan zwierzęcia i dalsze postępowanie.

– Gmina dołożyła wszelkich starań, aby zapewnić zwierzęciu niezbędną pomoc i umożliwić jego uratowanie – przekazuje Urząd Gminy Oporów.

Gmina zaznacza, iż pozostawała w stałym kontakcie z lekarzem weterynarii, z którym na bieżąco konsultowano stan zwierzęcia oraz dalsze działania. Jednocześnie, jak wynika z odpowiedzi, intensyfikowano działania mające doprowadzić do jak najszybszego zorganizowania transportu do wskazanego ośrodka.
Mimo podejmowanych działań młodej klempy nie udało się uratować.

– Organ w przyszłości podejmie działania w celu podpisania porozumienia ze stowarzyszeniem, które prowadzi działalność opieki nad dzikimi zwierzętami oraz posiada specjalistyczny transport – informuje gmina.

Urzędnicy dodają jednocześnie, iż nie zawsze możliwe jest przewidzenie wszystkich scenariuszy, z którymi można spotkać się podczas interwencji dotyczących dzikich zwierząt.

- To życie pisze scenariusze, w których nie jesteśmy w stanie wszystkiego przwidzieć - dodaje Urząd Gmny Oporów.

Idź do oryginalnego materiału