Króliki, policja i oskarżenia. Burza wokół Muzeum Wsi Lubelskiej

wschodni24.pl 3 godzin temu

Interwencja aktywistek ze Stowarzyszenia Uszaty Lublin wywołała ogromne emocje. Muzeum mówi o wtargnięciu i próbie bezprawnego zabrania zwierząt, aktywistki twierdzą, iż działały jawnie i w trosce o dobrostan królików. Internet podzielił się niemal natychmiast.

To miała być zwykła sobota w Muzeum Wsi Lubelskiej. Zamiast spokojnych spacerów między zabytkowymi chatami pojawiły się jednak policyjne interwencje, ostre oświadczenia i gorąca debata o tym, jak naprawdę powinien wyglądać dobrostan zwierząt.

W centrum całej sprawy znalazły się króliki przebywające na terenie skansenu.

Do muzeum przyjechały przedstawicielki Stowarzyszenie Uszaty Lublin, które twierdzą, iż otrzymały zgłoszenie dotyczące możliwych problemów zdrowotnych zwierząt. Według aktywistek chodziło między innymi o pogryzienia, ślady krwi oraz podejrzenie świerzbu.

Muzeum: „Wtargnięcie i próba bezprawnego odłowu”
W oficjalnym komunikacie Muzeum Wsi Lubelskiej przedstawiono zupełnie inną wersję wydarzeń. Dyrekcja poinformowała, iż grupa kobiet miała wtargnąć na teren placówki, zastraszyć pracowników i przy użyciu wcześniej przygotowanych transporterów próbować zabrać zwierzęta.

Według muzeum sytuację przerwała ochrona oraz wezwana na miejsce policja. Placówka podkreśla również, iż zwierzęta pozostają pod stałą opieką weterynarza, a Powiatowy Lekarz Weterynarii nie zgłosił zastrzeżeń do warunków, w jakich przebywają króliki.

Muzeum zapowiedziało także podjęcie kroków prawnych wobec uczestników interwencji.

W komunikacie mocno podkreślono, iż placówka stale inwestuje w poprawę warunków bytowych zwierząt. Wymieniono między innymi nowe wybiegi dla koni, monitorowaną zagrodę dla królików, opiekę nad łabędziami oraz współpracę z Uniwersytetem Przyrodniczym w Lublinie.

Aktywistki: „Działałyśmy jawnie i za wiedzą pracowników”
Zupełnie inaczej sytuację opisuje Stowarzyszenie Uszaty Lublin.

Przedstawicielki organizacji twierdzą, iż po przyjeździe zgłosiły się do pracownika kasy i poinformowały o celu wizyty. Jak relacjonują, zostały wpuszczone do zagrody przez pracownika muzeum, który miał otworzyć zamknięte pomieszczenie.

Aktywistki podkreślają, iż po obejrzeniu zwierząt poinformowały o chęci ich zabezpieczenia i kontaktowały się telefonicznie z przełożonymi muzeum. Według ich relacji początkowo nie zgłoszono sprzeciwu wobec odbioru królików.

Dopiero po umieszczeniu zwierząt w transporterach na miejscu miała pojawić się ochrona. Stowarzyszenie zaprzecza również oskarżeniom o agresję czy zastraszanie pracowników.

Zdjęcia rozpaliły internet

Największe emocje wywołały jednak zdjęcia opublikowane przez Stowarzyszenie Uszaty Lublin. Na fotografiach widać między innymi zabrudzone uszy królików, ślady na sierści oraz wnętrze zagrody. Dla części internautów to dowód na zaniedbania, inni przekonują jednak, iż fotografie nie przesądzają o złym stanie zwierząt i mogą przedstawiać naturalne zabrudzenia wynikające z warunków bytowania królików.

Pod wpisami muzeum i stowarzyszenia pojawiły się setki komentarzy. Jedni otwarcie wspierają działania aktywistek i domagają się dokładnej kontroli warunków, w jakich przebywają zwierzęta. Inni zwracają uwagę, iż sama interwencja mogła wywołać u królików ogromny stres i niepotrzebny chaos.

Niektórzy internauci przypominają wcześniejsze sytuacje związane z warunkami zwierząt w skansenie. Pojawiły się również głosy, iż problemem bywają sami odwiedzający, którzy podchodzą do zwierząt bez nadzoru i nie zawsze zachowują się odpowiedzialnie.

Spór o dobrostan zwierząt
Cała sytuacja błyskawicznie przerodziła się w szerszą dyskusję o tym, jak dziś powinny wyglądać miejsca edukacyjne ze zwierzętami. Coraz więcej osób pyta, czy skanseny i podobne obiekty są przygotowane do zapewnienia zwierzętom warunków zgodnych z aktualną wiedzą o ich potrzebach i dobrostanie.

Z drugiej strony pojawiają się także pytania o granice interwencji organizacji prozwierzęcych i o to, czy podobne działania powinny odbywać się wyłącznie przy udziale odpowiednich służb oraz lekarzy weterynarii.

Jedno jest pewne. Sprawa królików z lubelskiego skansenu stała się jednym z najgłośniejszych tematów weekendu w regionie i jeszcze długo będzie budziła emocje.

Idź do oryginalnego materiału