Problem ujawnił się w tym tygodniu w jednej z gmin powiatu kutnowskiego. Wszystko zaczęło się od pojawienia się psa w miejscu, w którym jego obecność mogła w każdej chwili doprowadzić do bardzo niebezpiecznej sytuacji.
https://kutno.net.pl/wydarzenia/ciagnik-przewrocil-sie-i-przygniotl-81-latka-wiadomo-jak-prawdopodobnie-doszlo-do-tragedii/pbBvuDFhZy1tmpIAvWeZZwierzę znajdowało się na stacji paliw położonej przy samej autostradzie. Nie było wiadomo, czy pies się zgubił, czy został porzucony. Wiadomo było natomiast, iż jego wypuszczenie mogło skończyć się tragicznie.
– Nie wiemy, czy się zgubił, czy został porzucony. Wiemy natomiast, iż jego sytuacja jest bardzo niebezpieczna — w każdej chwili może wybiec na drogę lub autostradę i doprowadzić do tragedii. Na miejsce została wezwana policja. Ostatecznie, po interwencji osób będących na stacji, udało się psa awaryjnie zabezpieczyć - relacjonowali wolontariusze Czterech Łap Żychlin.
Psa nie można było wypuścić
Po zabezpieczeniu zwierzęcia pojawił się kolejny problem. Osoba, która zdecydowała się zaopiekować psem, nie mogła zostać z nim przez całą noc. Jednocześnie zwierzęcia nie można było wprowadzić na teren stacji.
Wypuszczenie psa z powrotem również nie wchodziło w grę. W pobliżu znajdowała się bowiem autostrada, a zwierzę mogło w każdej chwili znaleźć się na jezdni.
W pomoc zwierzęciu zaangażowali się zwykli ludzie, a nie służby (fot. Cztery Łapy Żychlin)
Rozpoczęły się poszukiwania miejsca, w którym pies mógłby bezpiecznie spędzić noc. Organizacje i osoby zajmujące się pomocą zwierzętom w okolicy zostały obdzwonione. Nigdzie jednak nie było wolnego miejsca.
W aktualizacji wolontariusze poinformowali, iż kobieta, która zabezpieczyła psa, przez cały czas pozostawała z nim na stacji. Ponownie zadzwoniła pod numer 112, prosząc o pomoc w związku z koniecznością zapewnienia zwierzęciu bezpieczeństwa przez noc.
„To naprawdę nie może tak wyglądać”
Jak przekazali wolontariusze, kobieta miała otrzymać informację, iż służby nie podejmą w tej sprawie interwencji. W efekcie została sama z psem, którego nie mogła wypuścić ze względu na zagrożenie zarówno dla niego, jak i dla uczestników ruchu.
– Niestety otrzymała informację, iż służby nie podejmą w tej sprawie interwencji. Kobieta została więc sama z psem, którego nie może wypuścić ze względu na zagrożenie dla niego i uczestników ruchu. To naprawdę nie może tak wyglądać - podkreślają wolontariusze.
Zdaniem osób zajmujących się pomocą zwierzętom problem jest znacznie szerszy. Organizacje społeczne często reagują w takich sytuacjach, jednak nie zawsze mają możliwość natychmiastowego dojazdu na miejsce i przejęcia kolejnego zwierzęcia.
Wolontariusze przypominają również, iż organizacje społeczne nie mają obowiązku zabezpieczania bezdomnych zwierząt w tego typu sytuacjach.
Dlatego apelują o stworzenie jasnego rozwiązania na poziomie gmin. Chodzi przede wszystkim o działające także poza godzinami pracy urzędu telefony alarmowe oraz procedury dotyczące sytuacji, w których bezdomne zwierzę stwarza zagrożenie dla ludzi lub dla siebie.
– Potrzebne są działające, alarmowe kontakty i procedura na sytuacje, kiedy gmina jest zamknięta, a bezdomne zwierzę stwarza zagrożenie. Gminy wreszcie muszą utworzyć telefony alarmowe - apelują wolontariusze.
https://kutno.net.pl/wydarzenia/kierowcy-mieli-zablokowac-stacje-paliw-sprawdzilismy-co-naprawde-wydarzylo-sie-w-naszym-miescie/FVJRDjBjlSBDuCLDPn4C
7 godzin temu



