W styczniu warszawska „Wyborcza” opisała zdarzenie pod jedną ze szkół, gdzie interwencja rowerzysty wobec źle zaparkowanych samochodów wywołała gwałtowną reakcję kierowców, w tym byłego piłkarza Radosława Majdana.
Choć tamto zdarzenie odbiło się szerokim echem medialnym, podobne problemy dotyczą także Piotrkowa – choć w mieście nie ma „patocelebrytów”, którzy w internecie wyżywają się na kierowcach, są za to pozbawieni wyobraźni radni, urzędnicy i biznesmeni, wielokrotnie łamiący przepisy drogowe i środowiskowe (zobacz:> tu).
Redakcja „Gazety Trybunalskiej” wielokrotnie wskazywała na przypadki łamania prawa: auta zastawiające chodniki, niszczenie zieleni miejskiej, parkowanie w miejscach zabronionych. Zdarza się to zarówno w przypadku lokalnych przedsiębiorców, osób publicznych, a także osobników, którzy już dawno powinni być wysłani na reedukację. Oporu nie brakuje także po stronie społecznej – dobrym przykładem jest Beata Hołubowicz-Stachaczyk, druga żona właściciela portalu „Epiotrkow”, redaktor naczelna i członek zarządu, która nie potrafi dostrzec problemu. Sama stanowi obraz samochodozy i lekceważenia przepisów, zamiast działać na rzecz porządku i bezpieczeństwa.
W tym przypadku można doliczyć się trzech wykroczeń. Foto: FB / „Mistrzowie parkowania Piotrków”Konsekwencje są poważne. Nie tylko bezpieczeństwo dzieci w drodze do szkoły jest zagrożone, ale także jakość powietrza i stan zieleni miejskiej. Samochody stojące w korkach przy szkołach emitują szkodliwe tlenki azotu, a brak reakcji urzędników, policji i nierobów ze straży miejskiej sprawia, iż zanieczyszczenie narasta – przy i tak bardzo wysokim stężeniu PM10.
– Problem samochodozy w Piotrkowie to przede wszystkim brak wyobraźni i lekceważenie prawa przez osoby, które powinny je respektować i egzekwować – mówi anonimowo jeden z aktywistów miejskich. – Dzieci, rodzice i mieszkańcy płacą cenę za ignorancję lokalnych władz i wszystkich wygodnickich.
Problem w części można rozwiązać poprzez wprowadzenie stref ograniczonego ruchu wokół szkół oraz skuteczne egzekwowanie przepisów dotyczących parkowania i ochrony zieleni. Ale kto miałby to zrobić? Szwagier prezydenta Wiernickiego zatrudniony po kumotersku na specjalnie stworzonym etacie inżyniera miejskiego czy może komendant straży miejskiej Hofman, który już odcina liczby na centymetrze licząc dni do należnej emerytury?
Bez odważnych decyzji samorządowych i społecznej dyscypliny każde kolejne zdarzenie, podobne do warszawskiego z 15 stycznia, może stać się punktem zapalnym konfliktów i zagrożeń.
Piotrków od dziesięcioleci wskazuje, iż samochodoza to nie tylko kwestia wygody kierowców, ale także brak odpowiedzialności tych, którzy powinni chronić miasto i dbać bezpieczeństwo mieszkańców.
→ (mb)
31.01.2026
• zdjęcie tytułowe: codzienny widok na terenie piotrkowskich osiedli, fot. pochodzi z grupy w FB „Mistrzowie parkowania Piotrków”– autor anonimowy
• więcej o bezpieczeństwie ruchu drogowego: > tutaj

3 dni temu






