Sąsiadka kradła mi gnój workami po nocach. Wczoraj hojnie dosypałam tam drożdży. Ty znowu do mojej pryzmy z wiadrami chodziłaś? nie pytałam, stwierdzałam fakt. Larysa, moja sąsiadka zza płotu, choćby nie drgnęła brwią. Stała pośrodku swojego ogródka, oparta o motykę, patrząc na mnie tak, jakby to jej zupełnie niesłusznie zarzucono winę. Grażynka, nie przesadzaj! Przecież […]