Goja została poddana zabiegowi 28 września 2026 roku. Jak poinformował Urząd Miasta Chełm, tego dnia przeprowadzono łącznie pięć kastracji zwierząt ze schroniska. Wszystkie zabiegi wykonał lekarz weterynarii w swoim gabinecie. Po zabiegu suczka wróciła do schroniska. Według informacji przekazanych przez urzędników została umieszczona w odosobnionym i wcześniej zdezynfekowanym
kojcu.Trzy dni później pojawiły się
problemy.Wolontariusze przekazali naszej redakcji, iż 1 października informowali pracowników schroniska o wycieku z rany pooperacyjnej i tworzącym się pod skórą zgrubieniu. Miasto potwierdza, iż tego dnia do administratora schroniska dotarła informacja o wycieku z rany. Lekarz weterynarii pojawił się w schronisku następnego dnia - 2 października. Zbadał Goję i zastosował leczenie antybiotykowe.W niedzielę rano Goja już nie żyła4 października w godzinach porannych suczkę znaleziono martwą w budzie na terenie kojca. Przyczyna śmierci nie została
ustalona.Urząd Miasta wskazuje, iż nie można wykluczyć zarówno powikłań pooperacyjnych, jak i innych czynników zdrowotnych. Administrator schroniska zwrócił również uwagę na zachowania związane z samookaleczaniem się zwierzę
cia.Sekcji zwłok jednak nie przeprowadzono. W efekcie nie ma dziś badania, które pozwoliłoby jednoznacznie ustalić, czy śmierć Goi miała związek z wykonanym zabiegiem, późniejszymi powikłaniami czy inną przyczyną.Dzień później miasto zawiadomiło policję5 października Urząd Miasta Chełm skierował do Komendy Miejskiej Policji zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Jak przekazał magistrat, chodzi o podejrzenie „niezapewnienia suce Goi adekwatnej opieki po przebytym zabiegu weterynaryjnym, co mogło doprowadzić do powstania stanu zagrażającego jej zdrowiu”.To jedna z najważniejszych informacji w całej sprawie. W tej samej odpowiedzi urząd opisuje bowiem opiekę nad Goją jako obejmującą odizolowanie jej od innych zwierząt, obserwację pracowników, podanie leków po zabiegu oraz późniejszą kontrolę weterynaryjną i antybiotykoterapię. Zawiadomienie policji rodzi więc zasadnicze pytanie: co dokładnie wzbudziło podejrzenia urzędników na tyle, iż dzień po śmierci zwierzęcia uznali za konieczne zawiadomienie organów ścigania?Przez około 14 godzin nie ma pracownikówZ odpowiedzi miasta wynika również, iż standardowo każdego dnia w schronisku pracują dwie osoby. Jeden dzień w tygodniu obecnych jest czterech pracowników. Po zakończeniu pracy personelu schronisko pozostaje objęte monitoringiem
audiowizualnym.Miasto przyznaje jednocześnie, iż przez około 14 godzin na dobę na terenie placówki nie ma pracowników w ramach standardowej zmiany. Monitoring ma w tym czasie umożliwiać zdalną obserwację sytuacji i wychwytywanie niepokojących zachowań.Z odpowiedzi nie wynika jednak, kiedy Goja była po raz ostatni fizycznie kontrolowana przez pracownika przed śmiercią ani kiedy po raz ostatni potwierdzono, iż żył
a.Weterynaria dowiedziała się od naszej redakcjiO sprawę zapytaliśmy również Powiatowego Lekarza Weterynarii w Chełmie. Okazało się, iż inspekcja wcześniej nie wiedziała o przypadkach Goi i Astry. Zastępca Powiatowego Lekarza Weterynarii Arnold Sawicki, poinformował nas, iż o obu sprawach dowiedział się dopiero z wiadomości przesłanej przez redakcję 6 paź
dziernika.Już następnego dnia, 7 października, w schronisku przeprowadzono kontrolę doraźną. W odpowiedzi z 9 października PIW informował, iż postępowanie jest w toku.Później Urząd Miasta Chełm przekazał nam dodatkowe informacje dotyczące tej kontroli. Magistrat napisał, iż kontrolę przeprowadzono w związku ze śmiercią Goi oraz – jak ujęto to w odpowiedzi miasta – „stwierdzonymi nieprawidłowościami w dokumentacji dotyczącej leczenia suczki Astry”. Jednocześnie urząd podał, iż według protokołu kontroli PIW „nie stwierdzono nieprawidłowości”.Astra została wydana do adopcji jako wysterylizowanaDrugi wątek dotyczy suczki Astry. Według informacji przekazanych naszej redakcji zwierzę zostało adoptowane kilka miesięcy temu, a z dokumentów adopcyjnych wynikało, iż wcześniej przeszło zabieg
sterylizacji.Po adopcji u Astry pojawiły się jednak objawy cieczki. Właścicielka udała się z psem do lekarza weterynarii. Według przekazanej nam relacji miała uzyskać informację, iż suka nie została skutecznie wysterylizowana, choć wcześniej wykonano u niej jakiś zabieg. Miasto potwierdziło, iż Astra została poddana zabiegowi w zewnętrznym gabinecie
weterynaryjnym.Po zgłoszeniu przez właścicielkę krwawienia administrator zaproponował ponowne zbadanie zwierzęcia w placówce, w której przeprowadzono zabieg. Do takiej kontroli za pośrednictwem schroniska nie doszł
o.Miasto nie podało daty ani nazwiska lekarzaW odpowiedzi na nasze pytania magistrat nie wskazał jednak dokładnej daty zabiegu Astry ani lekarza, który go przeprowadził. Urząd poinformował, iż te dane „wymagają potwierdzenia w dokumentacji medycznej”, która znajduje się w posiadaniu lekarza
weterynarii.Jednocześnie informacja o przeprowadzonej sterylizacji znalazła się wcześniej w dokumentacji adopcyjnej Astry. Miasto wyjaśnia, iż wpisu dokonano na podstawie informacji o zabiegu przekazanej przez lekarza
weterynarii.Pojawia się więc pytanie o sposób weryfikowania takich informacji przed wydaniem zwierzęcia do adopcji, skoro dziś dokładna data zabiegu i dane wykonującego go lekarza wymagają dopiero
sprawdzenia.Padła propozycja 500 złUrząd odniósł się również do kwestii ewentualnej rekompensaty dla właścicielki Astry. Według odpowiedzi miasta to właścicielka podczas rozmowy telefonicznej miała wskazać kwotę 500 zł w związku z planowanym postępowaniem weterynaryjnym. Administrator zgodził się ją pokryć po przedstawieniu
faktury.Do momentu sporządzenia odpowiedzi dokument nie został przekazany, dlatego sprawa pozostawała nierozstrzygnięta.W tym roku wykonano 84 zabiegiWedług danych miasta w 2026 roku w schronisku przeprowadzono 84 kastracje i sterylizacje psó
w.Administrator poinformował o jednym przypadku śmierci zwierzęcia po zabiegu chirurgicznym. Miasto zaznacza przy tym, iż sam zgon w okresie pooperacyjnym nie oznacza jeszcze bezpośredniego związku śmierci z zabiegiem.W schronisku nie obowiązuje jedna maksymalna liczba zabiegów, które mogą zostać wykonane jednego dnia. zwykle jest ich od dwóch do pięciu. Według magistratu liczba ma być dostosowywana do możliwości zapewnienia zwierzętom odpowiedniej opieki
pooperacyjnej.Nadal pozostają ważne pytaniaSprawa śmierci Goi nie została jednoznacznie wyjaśniona. Nie przeprowadzono sekcji zwłok, więc przyczyna zgonu pozostaje nieznana. Jednocześnie dzień po śmierci zwierzęcia miasto samo zawiadomiło policję o podejrzeniu niezapewnienia suczce adekwatnej opieki po
zabiegu.Po pytaniach naszej redakcji kontrolę doraźną przeprowadził również Powiatowy Lekarz Weterynarii. Do wyjaśnienia pozostają przede wszystkim dwie kwestie: co dokładnie skłoniło miasto do zawiadomienia policji oraz jakie szczegółowe ustalenia poczyniono podczas kontroli weterynaryjnej.W przypadku Astry przez cały czas nie została natomiast jednoznacznie wyjaśniona przyczyna objawów występujących po
adopcji.Do sprawy będziemy wracać.Czytaj także: