Zamiast szukać idealnego, odsłoniętego kadru dawnego klasztoru San Francisco, pozwoliłam, by to natura przejęła kontrolę nad moim aparatem. Strzeliste cyprysy i gęste korony drzew stały się dla mnie żywą, szmaragdową kurtyną, która celowo skryła architekturę, dawkując zachwyt i dodając całej scenie









