Syn nie dzwonił trzy miesiące, a ja snułam się po mieszkaniu jak cień, słuchając tykania zegara, który brzmiał jak obcy, nieznany język. W końcu wsiedłam do autobusu w Kielcach, ale zamiast przez znajomy krajobraz, jechaliśmy przez lasy, w których drzewa szumiały po niemiecku, a resztki śniegu przypominały rozlane mleko wyśnionej krowy. Trzymałam w dłoniach reklamówkę […]