Na obrzeżach miasteczka Józefów na Roztoczu zadymienie jest już tak duże, iż ciężko oddychać. Niektórzy mieszkańcy podejmują trudne decyzje o opuszczeniu swoich domów. Inni zostają na miejscu, ale starają się zabezpieczyć swoje posesje, orząc pas ziemi za ogrodzeniem. - Co, dom mam zostawić? - rozkłada ręce Józef Zaśko.