- W Pereszczówce, w gminie Drelów, hodowcy koni spotkali się na próbie dzielności koni. Polski Związek Hodowców Koni analizował przydatność koni do hodowli. Komisja oceniała, czy konie, które hodowcy przywieźli, nadają się do wprowadzenia do programu ochrony zasobów genetycznych - wyjaśnia Mariusz Filipiuk, starosta bialski i organizator
wydarzenia.Druga próba w PereszczówceTo już druga taka ocena organizowana w Pereszczówce. Pierwsze wydarzenie odbyło się w ubiegłym roku. Dotychczas na Lubelszczyźnie próby dzielności koni przeprowadzano w Zwierzyńcu, który jest ikoną polskiej hodowli konika polskiego.- Podczas rozmów udało się przekonać władze Lubelskiego Związku, iż warto zorganizować takie wydarzenie również w tej drugiej części województwa. Związek pozytywnie odniósł się do propozycji, dlatego spotkaliśmy się właśnie tutaj, w Pereszczówce, na terenie powiatu bialskiego. Jestem z tego bardzo dumny, ogromnie się cieszę - mówi Mariusz Filipiuk.- o ile chodzi o hodowlę konika polskiego, wszystko zależy od indywidualnych cech zwierzęcia. Każdy koń jest inny. Koniki polskie są mniejsze, co na pewno ułatwia pracę z nimi, ponieważ nie mają tak dużej siły jak konie śląskie czy zimnokrwiste. Nie oznacza to jednak, iż nie wymagają odpowiedniego przygotowania. Aby koń dobrze współpracował z człowiekiem, trzeba poświęcić mu czas i wielokrotnie powtarzać określone czynności - mówi Michał Marzenta, hodowca
koni.Uważa, iż koniki polskie są stosunkowo łatwe w ułożeniu i dość uległe. Kiedy już zostaną odpowiednio przygotowane, nie trzeba im ciągle przypominać tego, czego się nauczyły. - W naszym gospodarstwie wiele koników polskich pracuje również w hipoterapii i nie mamy z nimi żadnych problemów. Są odpowiednio przygotowane, spokojne i nie sprawiają trudności. Średni czas przygotowania konika polskiego do próby dzielności wynosi około miesiąca. Trzeba jednak odróżnić takie przygotowanie od szkolenia konia do pracy z dziećmi. Aby koń idealnie sprawdzał się podczas jazdy z najmłodszymi, powinien przez około rok pracować pod doświadczonym jeźdźcem - tłumaczy Michał
Marzenta.Koszt zakupu konika polskiegoDodaje, iż teoretycznie każdy, kto dysponuje odpowiednim kawałkiem terenu, może zdecydować się na utrzymywanie koników polskich. Trzeba jednak pamiętać, iż są to zwierzęta stadne. Dlatego powinno się mieć przynajmniej dwa konie, aby mogły przebywać razem i prawidłowo funkcjonować.- Koszt rozpoczęcia hodowli zależy przede wszystkim od tego, jakie konie zamierzamy kupić. Można zdecydować się na dwa źrebaki albo dwa dorosłe zwierzęta. w tej chwili ceny są stosunkowo niskie. Młodego ogierka można kupić już za około 1000 zł. Klaczka odsadek kosztuje od 2500 do 3000 zł, w zależności od linii rodowodowej. W przypadku dorosłych klaczy rozpiętość cenowa jest znacznie większa. Ich ceny wahają się od 6000 do 10 000 zł. Wszystko zależy między innymi od tego, czy mają zdaną próbę dzielności, czy posiadają licencję oraz od wielu innych czynników - przekazuje Michał
Marzenta.Sprzedaż koników polskich odbywa się przede wszystkim na rynku krajowym. - Pewnym ograniczeniem jest również ich wygląd. Koniki polskie mają myszatą maść, która nie dla wszystkich jest atrakcyjna. Nie występują u nich charakterystyczne odmiany ani inne elementy umaszczenia, które mogłyby szczególnie przyciągać wzrok. Dlatego do tej rasy trzeba się po prostu przekonać i docenić jej zalety. o ile chodzi o wykorzystanie koników polskich do wypasu łąk, na hektar powierzchni wystarczą, moim zdaniem, dwa lub trzy konie - mówi Michał Marzenta.- Przez ponad 40 lat zajmowałem się hodowlą koników polskich w Roztoczańskim Parku Narodowym. W Pereszczówce, u Mariusza Filipiuka, byliśmy świadkami prób użytkowości koników polskich. Konie przechodziły próby zarówno wierzchowe, jak i zaprzęgowe - mówi Jan Słomiany, przewodniczący Komisji Księgi Stadnej Koni Rasy Konik Polski. Koniki polskie są hodowane między innymi w systemie rezerwatowym, gdzie utrzymywane są w naturalnych warunkach, podobnie jak inne dzikie zwierzęta występujące na danym terenie. Natomiast hodowla stajenna i wolnowybiegowa kieruje się zupełnie innymi zasadami. - W tym przypadku konie mają również spełniać określone funkcje użytkowe, służyć właścicielom oraz osobom zainteresowanym rekreacją i sportem. Muszą więc być przygotowane do pracy zarówno w zaprzęgu, jak i pod siodłem. Właśnie temu służą próby użytkowości wierzchowej i zaprzęgowej. W przypadku próby zaprzęgowej konie wykonują dwa nawroty, z których każdy obejmuje siedem–osiem minut stępa i trzy minuty kłusa. Podczas próby mierzy się długość kroku w stępie i kłusie oraz czas pokonania dystansu 500 metrów - przekazuje Jan Sł
omiany.Dodaje, iż próba wierzchowa obejmuje natomiast siedem minut stępa, trzy minuty kłusa i minutę galopu. Również wykonywane są dwa nawroty. W trakcie oceny mierzy się liczbę kroków w stępie i kłusie oraz czas pokonania 500 metró
w.Maksymalnie koń może uzyskać 40 punktów. Jest to ocena wybitna, którą koniki osiągają stosunkowo rzadko. Minimalny wynik pozwalający na zaliczenie próby wynosi 21 punktów. Poniżej tej granicy koń nie zalicza próby. Zarówno wyniki wybitne, jak i niedostateczne zdarzają się jednak rzadko.W ostatnim czasie koniki polskie bardzo dobrze przechodzą te próby. - Świadczy to o tym, iż można je z powodzeniem wykorzystywać jako konie towarzyszące człowiekowi. Są niewielkie, mają stosunkowo małe wymagania, a jednocześnie dobrze sprawdzają się w różnych formach użytkowania. Coraz większą popularnością cieszy się również hipoterapia. Małe dzieci bardzo dobrze czują się na tych konikach, dlatego są one chętnie wykorzystywane podczas takich zajęć - wyjaśnia Jan Sł
omiany.Zaliczenie próby użytkowości ma dla właściciela bardzo duże znaczenie. Koniki polskie są jedną z pięciu ras koni w Polsce objętych programem ochrony zasobów genetycznych. Warunkiem uczestnictwa klaczy w tym programie, a od kilku lat również ogierów, jest zaliczenie próby użytkowości.- Ma to bezpośredni związek z możliwością otrzymywania dopłat z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Po zaliczeniu próby i uzyskaniu odpowiedniej akceptacji Instytutu Zootechniki, jeżeli klacz lub ogier posiada licencję, hodowca może ubiegać się o dopłaty. Zaliczenie próby jest więc jednym z warunków ich otrzymania. w tej chwili dopłaty wynoszą około 2500 zł rocznie do klaczy i ponad 5000 zł do ogiera. Dla jednych hodowców są to duże kwoty, dla innych niewystarczające. Jednak w sytuacji, gdy opłacalność hodowli koni, nie tylko koników polskich, jest stosunkowo niska, takie wsparcie w pewnym stopniu poprawia sytuację ekonomiczną gospodarstw - mówi Jan Słomiany.