Walczyła o niego dwa razy, trzy lata temu uratowała mu życie. Tym razem zabrakło leku, który mógł ocalić Jasia

wdi24.pl 2 miesięcy temu

Są ludzie, którzy nigdy nie przechodzą obojętnie obok cierpienia zwierząt. Do takich osób należy pani Łucja Lenartowicz, dobrze znana w swojej okolicy z zaangażowania w ratowanie potrzebujących zwierząt. Wielokrotnie udowadniała, iż gdy potrzebna jest pomoc, reaguje bez wahania. Zaledwie kilka dni temu informowaliśmy o jej działaniach po gwałtownej wichurze, która zniszczyła bocianie gniazdo. To właśnie pani Łucja podjęła starania, aby uratować bocianią rodzinę i zapewnić ptakom szansę na przetrwanie. Kilka lat wcześniej stoczyła inną, równie dramatyczną walkę. Trzy lata temu uratowała maleńkiego szczeniaka, który jako jedyny z czwórki rodzeństwa przeżył parwowirozę. Choć rokowania były bardzo złe, nie poddała się. Przez wiele dni i nocy opiekowała się nim, walcząc o jego życie. Szczeniak przeżył. Otrzymał imię Jaś i przez kolejne trzy lata był jej wiernym towarzyszem. Niestety, kilka dni temu doszło do tragedii. Podczas spaceru nad Liwcem Jaś został ukąszony przez żmiję. Jak relacjonuje pani Łucja, już po około 25 minutach pies był w lecznicy weterynaryjnej. Natychmiast rozpoczęła się walka o jego życie. Nie zabrakło determinacji ani ludzi gotowych do pomocy. Rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania antytoksyny – surowic

Idź do oryginalnego materiału