Wilki na naszym terenie. Mamy niezwykłe nagranie

8 godzin temu

Spore poruszenie wywołała nasza informacja z zeszłego tygodnia o wilkach widzianych w gminie Strzałkowo. Okazuje się, iż wataha bytuje również w innych częściach naszego powiatu. Mamy nagrania.

Zarząd Koła Łowieckiego Tumak w Strzałkowie przesłał do Urzędu Gminy pismo w sprawie wilków. Myśliwi informowali, iż na terenie gminy Strzałkowo w obwodzie łowieckim nr 286 w rejonach Wólka, Brudzewo, Staw, Góry, Katarzynowo zaobserwowano bytującą watahę wilków w ilości 5 do 7 sztuk. – Zarząd koła prosi o poinformowanie mieszkańców gminy o zaistniałym fakcie oraz o szczególną ostrożność podczas spacerów w okolicach lasów i nie puszczenie luzem psów w pobliżu wymienionych kompleksów leśnych – pisze zarząd koła. Jak się okazuje, wilki od dłuższego czasu widywane są również w innych częściach powiatu. Chodzi o Piotrowice, Kochowo, Mieczownicę i okolice tych miejscowości. – Widywane są od około dwóch lat. Na początku były to pojedyncze osobniki, teraz jest cała wataha. Niedawno, podczas letniego liczenia zwierzyny osobiście widziałem młode osobniki – mówi Krzysztof Siwiński, łowczy koła Szarak w Słupcy. Kilka razy udało się nagrać wilki w okolicy Kochowa. Film przedstawiamy poniżej. Czy obecnością tych drapieżników mieszkańcy powinni się martwić? Łowczy uspokaja. – Wilki polują na dzikie zwierzęta, głównie sarny. Dopóki ich nie zabraknie w naturalnym środowisku mieszkańcy mogą być spokojni. Bardzo mało prawdopodobne jest, by wilki podchodziły do gospodarstw domowych i atakowały zwierzęta gospodarskie. Takich przypadków na naszym terenie nie było. Co do zasady, wilki unikają ludzi – mówi Krzysztof Siwiński.

Wilki są w Polsce pod ścisłą ochroną. Dzięki temu ich populacja rośnie. – Jeszcze do niedawna w Wielkopolsce w ogóle ich nie było. Wraz ze wzrostem ich populacji, rozptrzestrzeniają się na nowe tereny. Jak widać, część z nich upodobało sobie nasz powiat. W niektórych rejonach kraju, gdzie wilków jest bardzo dużo, stanowią one problem. Ale na naszym terenie jest ich jednak na tyle mała liczba, iż ludzie nie mają powodów do obaw – uważa łowczy. Ze względu na to, iż drapieżniki te są pod ścisłą ochroną, ich odstrzał możliwy jest tylko w skrajnych przypadkach. Gdyby któryś z osobników powodował realne szkody w gospodarstwach, możliwy jest jego odstrzał, ale wiąże się to ze skomplikowaną procedurą administracyjną. Zgodę na taki odstrzał musiałby wydać Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska.

Myśliwi z naszego terenu zwracają uwagę na istotną kwestię, w kontekście obecności wilków na naszym terenie. Koła Tumak w Strzałkowie, Łoś w Witkowie i Szarak w Słupcy ujawniają systematyczne upadki saren, jeleni oraz danieli. – To automatycznie przekłada się na realizację rocznych planów łowieckich zatwierdzanych przez Nadleśnictwo. Zgłaszane są upadki, ale tylko te, które się zobaczy, a ile jest takich, które nie zostały ujawnione? Po takiej wizycie wilków na danym terenie zwierzyna zostaje wypłoszona na dłuższy czas. Wtedy staje się to problemem dla kół z realizacją planów łowieckich – mówią myśliwi.

Idź do oryginalnego materiału