Współlokator postawił ultimatum: „Mam już dość! — wykrzyczał, gdy tylko mnie zobaczył. — Nie zniosę już tego starego kota!”… więc wyrzuciłam go za drzwi — nie z tym człowiekiem warto się wiązać.

1 tydzień temu

Współlokator postawił mi ultimatum: Tak dłużej nie wytrzymam! wrzasnął, gdy tylko mnie zobaczył. Mam dosyć tego starego kota!… więc wystawiłam go za drzwi z niewłaściwym człowiekiem się związałam.

W przedpokoju zapadła głucha cisza. Wyszedł, głośno trzaskając drzwiami. Na haczyku nie wisiała już jego kurtka, ulotnił się intensywny zapach perfum, a na półce na buty pojawiła się pusta przestrzeń, jakby wyrwano kawałek czyjegoś życia.

Głęboko odetchnęłam i opuściłam wzrok. Tuż przy moich stopach, z poczuciem winy i nieco podkuloną tylną łapą, siedział Feliks. Piętnaście lat życia i sześć kilo bezwarunkowej wierności.

No co, staruszku szepnęłam, kucając i zanurzając dłonie w jego gęstym, już nie tak lśniącym jak kiedyś futrze. Wygląda na to, iż znowu sobie poradziliśmy.

Feliks odpowiedział krótkim, zdecydowanym mrrr.

Kot z przeszłością i złudzenie kompromisu

Adam pojawił się w moim życiu pół roku temu. gwałtownie się dogadaliśmy i jakoś naturalnie postanowiliśmy razem zamieszkać. Feliks nie był dla niego niespodzianką: podczas randek często opowiadałam o jego nawykach, a Adam tylko się uśmiechał i przytakiwał. Lubię zwierzęta zapewniał.

A Feliks to kot z historią. Znaleziony przeze mnie jako kocię w deszczu, towarzyszył mi we wszystkim radościach, stratach, przełomowych momentach. Jest cichym świadkiem mojego życia i strażnikiem moich tajemnic. Teraz ma piętnaście lat, niewydolność nerek, ścisłą dietę i regularne kroplówki stały się naszą codziennością.

Odkąd Adam się do mnie wprowadził, jego miłość do zwierząt jakby wyparowała.

Na początku wydawało się to niewinne. Czemu kot śpi ci w nogach? Przecież to niehigieniczne. Po co tyle wydatków na weterynarza? To tylko kot, można by przecież wziąć nowego.

Starałam się łagodzić sytuację: częściej zmieniałam pościel, kupowałam drogie żwirki, podawałam leki, gdy Adama nie było w domu. Ustępowałam, próbując siebie przekonać, iż na tym polega praca nad związkiem.

Moment wyboru

We wtorek zostałam dłużej w pracy, a Adam wrócił wcześniej. Gdy otworzyłam drzwi, uderzył mnie ostry zapach chloru i czyjś krzyk.

Feliksa zemdliło na nowy dywan przy łóżku, który Adam kupił niedawno. Tak, nieprzyjemnie, ale można to naprawić.

Adam stał pośrodku sypialni, czerwony ze złości, i wytykał palcem drżącego pod łóżkiem kota.

Dłużej już tak nie wytrzymam! wrzasnął, gdy tylko mnie zobaczył. Mam dosyć tego kota!

Bez słowa zdjęłam płaszcz i spokojnie zaczęłam mówić to, co oczywiste.

To żywe stworzenie. Ma piętnaście lat. Jest chory powiedziałam, sięgając po środek czyszczący.

Mam to gdzieś! Chcę żyć w czystości i komforcie. Wybieraj: albo ja, albo ten stary kocur. Do wieczora zdecyduj uśpij go lub oddaj komuś, albo odchodzę.

Wyprostowałam się, ściskając ściereczkę w dłoni. Adam chyba oczekiwał łez lub próśb, ale wybrałam inaczej.

Nie musisz czekać do wieczora powiedziałam spokojnie. Walizka leży na pawlaczu. Masz piętnaście minut.

Mówisz poważnie? Wyganiasz mnie przez kota? Wiesz, iż zostaniesz sama, mając czterdzieści lat z tym…

Czas leci.

Adam zaczął wrzucać rzeczy do walizki, nie szczędząc kąśliwych słów. Milczałam każde jego zdanie tylko utwierdzało mnie w decyzji. Cały ten czas Feliks cichutko siedział pod kuchennym krzesłem, nie wydając ani dźwięku.

Zatrzasnął walizkę i podszedł do mnie.

Kingo, no co ty? Przesadziłem, pogadajmy na spokojnie. Może oddamy kota twojej mamie? Naprawdę, ten zapach…

Nie odpowiedziałam krótko. Nie o zapach chodzi, Adamie. Chodzi o to, iż zmusiłeś mnie do wyboru.

Kiedy zamek w drzwiach szczęknął, poszłam do kuchni i nalałam sobie wody. Feliks wyszedł ze swojej kryjówki, podszedł, trącił mnie wilgotnym nosem w kostkę i wydał krótkie, treściwe: Miau.

Idź do oryginalnego materiału