Zaginione Księgi. Księga VI – Powrót do dżungli – recenzja komiksu. Młynkolotem na koniec świata!

2 godzin temu

Tom VI Powrót do dżungli z serii Tytus, Romek i A’Tomek to kolejna odsłona Zaginionych Ksiąg – projektu ożywiającego dawne przygody klasycznych bohaterów Papcia Chmiela.

Powrót do dżungli rozpoczyna się od lotu trójki bohaterów młynkolotem. Tytus, Romek i A’Tomek nie mają jednak obranego konkretnego celu podróży, a każdy z nich ma inny pomysł, dokąd powinni się udać. Wśród propozycji pojawia się pomysł szympansa, by polecieć do dżungli, na co pozostali przystają. Gdy bohaterowie docierają na miejsce, bez chwili zwłoki ruszają na wyprawę. Podczas niej napotykają różnorodne zwierzęta, trafiają na tubylców, a także wpadają na ekipę filmową. To prowadzi do kolejnych, coraz dziwniejszych perypetii dwójki przyjaciół i niesfornego szympansa.

Historia tego tomu sprawia wrażenie bardziej swobodnej niż w poprzednich częściach. Brakuje tu jednego wyraźnego celu. Zamiast tego dostajemy serię luźno powiązanych przygód, które łączą się w jedną wielką podróż. Z jednej strony to interesujący zabieg, pozwalający na połączenie kilku, zdawałoby się zupełnie różnych historii w jedną spójną opowieść. Z drugiej strony taka konstrukcja nie buduje większego napięcia, a przez to raczej nie pozostanie na długo w pamięci czytelników.

Pod względem wizualnym Powrót do dżungli idealnie wpisuje się w estetykę całej serii Papcia Chmiela. Okładka utrzymana jest w stylu nawiązującym do klasycznych wydań komiksów i przywołuje klimat dawnych publikacji. W podobnej stylistyce utrzymane są także same plansze – wiernie odwzorowane, choć momentami sprawiające wrażenie monotonnych i powtarzalnych. Z jednej strony to dobry zabieg, za pomocą którego nowe wydania zachowują ducha oryginału. Z drugiej jednak pojawia się pytanie: czy w dzisiejszych czasach komiksy pozbawione większej dynamiki mogą dorównać popularnym wydaniom amerykańskim?

(Nie taka całkiem) nowa propozycja Wydawnictwa Prószyński i S-ka stawia na inną formę dynamiki, skupiając się na kolorystyce. Nagłe zmiany palety kolorów co kilka stron to standard dobrze znany każdemu czytelnikowi Chmielewskiego. Kiedyś, gdy polski odbiorca miał ograniczony wybór i nie znał tak wielu komiksów jak dziś, takie „szaleństwo koloru” mogło robić duże wrażenie. w tej chwili jednak ten zabieg może działać zniechęcająco. Warto jednak zaznaczyć – podobnie jak w poprzednich recenzjach – iż omawiany tom jest jedynie przedrukiem oryginalnej historii z lat 70. Wybór takiej kolorystyki był świadomą decyzją autora – kiedyś efektowną, dziś już niekoniecznie.

Powrót do dżungli najlepiej sprawdzi się więc jako lektura dla starszych fanów serii. Humor, absurdalne wynalazki i nieustanna energia bohaterów przez cały czas potrafią bawić, jednak nie każdy odbiorca je doceni. Współczesny, młodszy czytelnik może uznać ten styl za mało atrakcyjny – zwłaszcza dzieci, do których komiksy są przecież kierowane. Mimo to album pozostaje ciekawą pozycją i stanowi idealny pretekst do nostalgicznej podróży do Polski lat 70. – świata, w którym wyobraźnia zamieniała zwyczajne przedmioty w niezwykłe wynalazki, a podwórko w nieskończone krainy, gdzie przygoda czeka tuż za rogiem.


Powyższy tekst powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Prószyński i S-ka, dziękujemy!

Fot. główna: kolaż z użyciem oryginalnej okładki.

Idź do oryginalnego materiału