Ciche szałasy śpią w wysokich trawach,gdy nad doliną gęstnieją ołowiane chmury.Ona tam stoi, niewzruszona, kamienna wieża,strażniczka zielonych zboczy i dawnych ścieżek.Czas zastyga pomiędzy granitem a niebem,wspomnienie wciąż oddycha chłodem tatrzańskiego wiatru.









