W domu …
przyziemna działalność, pranie, sprzątanie, gotowanie
W ogrodzie…
nie byłam chyba ze trzy tygodnie, w piątek po ulewie wyszłam zasadzić kilka paczek bulw, które kupiłam w kwietniu
W świecie…
Naszła mnie jakaś gleba, nie mam na nic ochoty. Czekałam niecierpliwie na kreatywne śniadanie, a w piątek po obudzeniu zdecydowałam zostać w domu, nie chciało mi się tak daleko jechać. Było otwarcie nowej wystawy, też nie pojechałam. Przynajmniej pojechaliśmy do Raleigh na wystawę sprzętu sterefonicznego, mieliśmy bilety, no i S miał dużą ochotę.
Myślę…
wciąż o zaczęciu porannych spacerów. Chodzenie to jak mawiają magiczne lekarstwo dla ludzi, którzy chcą myśleć logicznie. S spaceruje codziennie popołudniu, w 40C co dla mnie jest raczej nierozsądne. Wolę oglądać YT o japońskim spacerowaniu: szybko, wolno, szybko… facetka straciła z 10 kg. Też bym tak chciała, ale silnej woli brak.
Tworzę…
Nie, wciąż brak ochoty. Czuję się zablokowana, odłączona od mojej kreatywności, niepewna przyszłości…
Czytam…
książki do letniego wyzwania
Oglądam…
namiętnie filmiki na YT i serial The Bombing of Pan Am 103
Wiersz dnia…
Untitled
when you send the rain
think about it, please,
a little?
Do
not get carried away
by the sound of falling water,
the marvelous light
on the falling water.
I
am beneath that water.
It falls with great force
and the light
Blinds
me to the light.
– James Baldwin





