Przez lata spotykał na swojej drodze ludzi, od których mógł się uczyć, budował zawodowe relacje i podejmował kolejne wyzwania. Praca w Kielcach przyniosła mu wiele doświadczeń, ale miała też swoją cenę – przez 25 lat w domu bywał głównie w weekendy, a dorastanie dzieci niemal mu umknęło. Jacek Rogala, dyrektor Filharmonii Świętokrzyskiej, profesor i dyrygent, przyznaje, iż nie należy do osób, które długo oglądają się za siebie. Woli iść naprzód, nie tracić energii na rozpamiętywanie problemów i szukać kolejnych zajęć.
W kwestionariuszu „Dzień dobry to Ja!” opowiada o osobach, które pozostawiły w jego życiu trwały ślad, o muzyce, która wciąż potrafi go wzruszyć, i o rozmowach, do których chciałby wrócić. Zdradza też, jakiego siebie chciałby zobaczyć za dziesięć lat.
Kwestionariusz „Dzień dobry to Ja!” – Jacek Rogala
Gdyby mógł Pan wrócić myślami do siebie sprzed dwudziestu lat – czego wtedy o życiu jeszcze Pan nie wiedział?
– Może tego, iż czasami warto odpuszczać. Rzeczy, którymi nadmiernie się emocjonujemy, często mają krótki termin przydatności do spożycia. Nie zawsze warto aż tak się nimi przejmować.
Czy jest takie wydarzenie w Pana życiu, do którego wraca Pan myślami częściej niż do innych? Co sprawia, iż właśnie ono zostało z Panem na tak długo?
– Chyba w ogóle nie spoglądam wstecz – tylko do przodu. Towarzysko wspominam różne rzeczy, mam mnóstwo anegdot, które mógłbym opowiadać. Nie mam jednak czasu, żeby szczególnie przyglądać się temu, co już było. W tej chwili nie przychodzi mi do głowy jedno konkretne wydarzenie, do którego wracałbym częściej niż do innych.
Każda ważna droga ma swoją cenę. Co musiał Pan oddać albo stracić po drodze do miejsca, w którym dziś Pan jest?
– Nie wiem, czy nazwałbym to stratą, ale 25 lat pracy w Kielcach sprawiło, iż w domu byłem adekwatnie tylko w weekendy. Stosunkowo rzadko widywałem swoje dzieci i niemal nie zauważyłem, kiedy wyrosły. jeżeli można mówić o cenie tej drogi, to pewnie właśnie to.
Jacek Rogala – gość audycji „Dzień dobry to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” / Fot. Wiktor Taszłow – Radio KielceKażdy z nas spotyka na swojej drodze ludzi, bez których dziś byłby kimś innym. Kto najmocniej ukształtował Pana jako człowieka?
– Chyba jestem szczęściarzem, bo na swojej drodze spotkałem bardzo wielu takich ludzi. Gdybym miał ich wszystkich wymieniać, powstałaby naprawdę długa lista.
W czasach licealnych istotną osobą była moja ciotka, która uczyła mnie i od której wiele się nauczyłem. Wspominam też Grażynę, dyrygentkę chóralną i świetną pedagog w klasie altówki; Jana Walczyńskiego, znakomitego aranżera, oraz Włodka Szomańskiego. Jeździłem wtedy do zespołu Spirituals Singers Band i wiele się tam nauczyłem.
Duży wpływ miał na mnie również Andrzej Kosendiak, dziś znany jako dyrektor Narodowego Forum Muzyki. Kiedyś był moim nauczycielem historii muzyki i opiekunem orkiestry, którą założyłem. W czasie studiów bardzo ważni byli moi profesorowie: Grażyna Pstrokońska-Nawratil, która uczyła mnie kompozycji, i Marek Pijarowski, profesor dyrygentury. Do dziś łączy nas przyjaźń. Możemy do siebie zadzwonić, poradzić się, porozmawiać. To wspaniałe, trwałe relacje.
Miałem też szczęście do dobrych szefów, od których mogłem się uczyć. Sławomir Pietras w operze we Wrocławiu, Zofia Owińska i Lothar Herbst w Polskim Radiu Wrocław, gdzie zaczynałem jeszcze podczas studiów. Ważna była dla mnie również kooperacja z Grzegorzem Michalskim w Ministerstwie Kultury. Wspominam także Edwarda Pałłasza, kompozytora, szachistę i szefa radiowej Dwójki.
Każda z tych osób coś we mnie zostawiła, każda w jakiś sposób na mnie wpłynęła. Bardzo się cieszę, iż miałem wokół siebie tylu fantastycznych ludzi, od których mogłem się uczyć. A mógłbym wymieniać kolejnych, zwłaszcza ze środowiska kompozytorskiego, tylko pewnie zabrakłoby nam czasu w pozostałe pytania.
Kiedy ostatnio ktoś zmienił Pana sposób myślenia? Co Pan wtedy usłyszał albo czego Pan doświadczył?
– Nie wiem, czy zasadniczo zmieniam sposób myślenia. Uważam, iż można mnie przekonać, choć niektórzy twierdzą, iż jestem uparty. Jestem – bo wiem, czego chcę. Słucham jednak ludzi i mogę zmienić opinię w konkretnej sprawie. Nie wiem tylko, czy nazwałbym to zmianą sposobu myślenia.
Jakiej cechy najbardziej potrzebuje Pan u człowieka, z którym ma Pan pracować, a jaka sprawia, iż zapala się w Panu czerwona lampka?
– Cenię lojalność, szczerość i zapał do pracy. To ważne cechy, bo dzięki nim można coś wspólnie zbudować.
Niechętnie natomiast podchodzę do ludzi, którzy manipulują, tworzą intrygi i po prostu kłamią. Trudno zbudować coś dobrego na takich podstawach.
Na zdjęciu Jacek Rogala. / Fot. Jarosław Kubalski – Radio KielceMówimy czasem, iż ktoś jest po prostu dobrym człowiekiem. Po czym Pan poznaje, iż ktoś jest dobrym człowiekiem?
– Myślę, iż nie da się spotkać kogoś po raz pierwszy i od razu stwierdzić, iż to dobry człowiek. Potrzebna jest dłuższa relacja, żeby móc odpowiedzieć na to pytanie uczciwie.
W codziennej pracy widać, czy ktoś jest skoncentrowany wyłącznie na sobie, czy potrafi tworzyć wokół siebie dobro i służyć innym. Chyba właśnie do tego można to sprowadzić. Choć może trochę filozofuję.
Co dziś potrafi Pana dogłębnie wzruszyć?
– Wciąż muzyka. przez cały czas potrafi mnie głęboko poruszyć, choć czasami mam jej tak dużo, iż odczuwam przesyt.
Dobry film czy dobra książka również mogą mnie wzruszyć, ale zdarza się to nieco rzadziej. Ostatnio brakuje mi czasu w czytanie i mam nadzieję, iż jeszcze do niego wrócę. Ostatecznie chodzi więc o dobrą sztukę.
Każdy przeżywa trudniejsze chwile. Co pomaga Panu odzyskać spokój, kiedy życie nie układa się po Pana myśli?
– Papieros, bo coś musi mnie uspokajać. A mówiąc poważnie – na przykład praca w ogródku.
Zajmuję się wieloma rzeczami jednocześnie. jeżeli pojawia się problem w jednej dziedzinie, gwałtownie przenoszę uwagę na inną. Oczywiście nie da się całkowicie odciąć od trudnej sprawy, ale czasem pomaga to, iż przestaję ją na bieżąco analizować i rozgrzebywać. Dzięki temu łatwiej mi nad nią zapanować. Choć może to tylko złudzenie.
Każdy z nas doświadcza w życiu sytuacji, które trudno zostawić za sobą. Co pomaga Panu się z nimi uporać?
– Chyba właśnie aktywność. Nie zatrzymuję się i nie rozpamiętuję, tylko gram dalej. Zawsze pozostało coś do zrobienia.
Szkoda mi energii i czasu w ciągłe wracanie do trudnych spraw. Oczywiście są sytuacje, które mnie poruszają albo zwyczajnie denerwują i wtedy trzeba się nad nimi zatrzymać. zwykle jednak za chwilę czeka już coś następnego.
02.07.2021. Busko-Zdrój. Koncert „Chopin in memoriam” inaugurujący festiwal imienia Krystyny Jamroz”. Na zdjęciu: Jacek Rogala / Jarosław Kubalski / Radio KielceCo jest dla Pana najtrudniejsze do zaakceptowania: u innych, w świecie, a może w samym sobie?
– Wspomniane już manipulowanie i tworzenie intryg. To rzeczy, których nie tyle nie potrafię znieść, ile które budują między mną a drugim człowiekiem mur. Zwyczajnie ich nie akceptuję.
A jeżeli miałbym przyjrzeć się sobie, to pewnie przeszkadza mi czasami mój choleryczny temperament. Z drugiej strony przynajmniej jasno pokazuję, co myślę o świecie i o różnych sytuacjach.
Gdyby miał Pan dziś powiedzieć jedno szczere „dziękuję”, za co i do kogo byłoby ono skierowane?
– Wspomniałem już o wielu osobach, z którymi miałem przyjemność współpracować, ale było ich znacznie więcej. Co ciekawe, często były to osoby o pokolenie albo choćby dwa starsze ode mnie.
Udawało mi się nawiązywać z nimi prawdziwe, przyjacielskie relacje. Nie potrafiłbym wybrać jednej osoby, której chciałbym podziękować. Jest ich po prostu zbyt wiele.
To byłoby więc ogólne „dziękuję” za to, iż miałem i mam wokół siebie tylu ciekawych, wspaniałych ludzi. Dzięki nim jest co wspominać.
Jacek Rogala – gość audycji „Dzień dobry to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” / Fot. Wiktor Taszłow – Radio KielceGdyby mógł Pan zaprosić na spokojną rozmowę jedną osobę – żyjącą lub nie – z kim chciałby Pan usiąść przy stole i o czym byście rozmawiali?
– Z osobami, które żyją, wciąż mam kontakt, czasem choćby bardzo intensywny. Brakuje nam jednak czasu w dłuższe, pogłębione rozmowy. Żyjemy w ciągłym ruchu i czasem żartujemy w domu, iż nasze życie towarzyskie umarło. Z drugiej strony regularnie rozmawiamy przez telefon, spotykamy się na koncertach i różnych wydarzeniach.
Gdybym miał wskazać kogoś, kogo już nie ma, pomyślałbym o Wojciechu Kilarze. Zmarł około dekady temu, a ja bardzo dobrze pamiętam nasze rozmowy. Po jednym z koncertów, podczas którego zasłabł i dowiedział się o swojej śmiertelnej chorobie, spędziliśmy całą noc na rozmowie. Później regularnie do siebie dzwoniliśmy, niemal raz w miesiącu. Były anegdoty, zwyczajne opowieści, ale też poważne rozmowy. Pamiętam, iż pilnowałem, żeby moi współpracownicy zdążyli już wyjść do domu, bo wiedziałem, iż taka rozmowa z Wojciechem będzie długa. Chętnie bym do niej wrócił.
Drugą osobą jest Jan Nowicki, który mieszkał kiedyś w Kielcach. Mieliśmy niezapomniane, długie spotkania, podczas których szukaliśmy podobieństw i różnic między aktorstwem a muzyką. Ostatecznie więcej było chyba podobieństw, choć środki wyrazu są inne. Rozmawialiśmy o prawdzie i o życiu. Te rozmowy często zaczynały się od jakiejś anegdoty czy zwyczajnej historyjki, a później przechodziły w głębokie, poważne i bardzo interesujące dyskusje. Wspominam je z ogromną przyjemnością.
Czego nauczył się Pan o sobie dopiero wtedy, kiedy przestał Pan być tylko artystą, a stał się również człowiekiem odpowiedzialnym za innych?
– Cały czas czuję się odpowiedzialny za innych. Myślę, iż gdybym znalazł sobie inne pole działania, sprowadzałoby się to do czegoś podobnego. Muzyka również jest sposobem komunikowania się z ludźmi. Dzięki niej możemy dawać euforia publiczności i osobom wokół nas.
Niezależnie od tego, czy ktoś prowadzi hotel, sklep, czy występuje na estradzie, to w gruncie rzeczy tylko środek do celu.
Spotykamy się ponownie dokładnie za dziesięć lat. Jakim człowiekiem chciałby Pan wtedy być?
– Chciałbym być spokojniejszy. Mieć czas na książki, bo nazbierało mi się sporo zaległości. Wciąż mam też nadzieję, iż wrócę do komponowania, które dawno temu musiałem odłożyć na półkę.
Kiedy nie mogę zasnąć, bo nad czymś rozmyślam, czasami zaczynam komponować. Wchodzę wtedy w zupełnie inną rzeczywistość. Nie oznacza to, iż od razu zasypiam, ale pomaga mi oderwać się od problemów.
Jerzy Maksymiuk regularnie podsyła mi papier nutowy, ołówki, a choćby pomysły muzyczne. Dzwoni i pyta, czy już mam zapisane to, co mi przysłał, czy może wysłać kolejne. choćby gdyby moje kompozycje nie były nikomu potrzebne, i tak chciałbym pisać.
Bardzo brakuje mi też czasu w zieleń i opiekę nad ogrodem. Mam spory kawałek ziemi, około hektara, do którego zaglądam adekwatnie tylko wiosną i latem. Kiedy wracam, widzę, jak drzewa niemal płaczą, bo przez pozostałą część roku nikt się nimi nie zajmował. Chciałbym mieć więcej czasu również na to.
POPRZEDNIE AUDYCJE

Karol Bielecki o życiu, które wystawia na próbę, i o sile, by iść dalej

„Wyszedłem z szamba”. Mateusz „Big Boy” Borkowski o swojej drodze, psychice i tym, dlaczego nie wolno się poddawać

„Miałem i wciąż mam mnóstwo szczęścia”. Grzegorz Kędzierski w „Dzień dobry to Ja!”

Nie tylko muzyka. Patrycja Zarychta o empatii, ludziach, którzy ją ukształtowali i pokonywaniu własnych słabości

Warto być przyzwoitym. Lucjan Pietrzczyk w „Dzień Dobry, to Ja!”
Audycja „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” to autentyczne, osobiste i pełne inspiracji wywiady. Na antenie Polskiego Radia Kielce spotykamy się z wyjątkowymi osobami związanymi z województwem świętokrzyskim: artystami, muzykami, politykami, sportowcami oraz ludźmi, którzy mają do opowiedzenia niezwykłe historie. To nie tylko wywiady – to spotkania, które poruszają ważne tematy, pokazują różne perspektywy oraz odsłaniają osobiste przekonania naszych gości. A słuchacze Radia Kielce zostają z pytaniami o ich własne życie, wartości i wybory. „Dzień Dobry, to Ja! Rozmowy inne niż wszystkie” to audycja łącząca lokalność regionu świętokrzyskiego z uniwersalnymi wartościami. Tworzy przestrzeń do rozmów, które zostają ze słuchaczami na długo.
Premierowe odcinki w niedziele po godz. 10 na 101.4 MHz, a także w formie podcastu na podcasty.radiokielce.pl oraz na YouTube.


2 godzin temu
![[FOTO] Święto Lasu w Cygańskim Lesie. Uczestnicy przebrali się za drzewa i leśne stworzenia](https://img.bielsko.info/2026/10/swieto_lasu_w_cyganskim_lesie_uczestnicy_przebrali_sie_za_drzewa_i_lesne_stworzenia_d84b.jpg)



