Kolejne żółwie błotne zostały wypuszczone w okolicach Umianowic. To częśc projektu, którego celem jest odnowienie ich populacji w delcie Nidy.
W sumie, z Poleskiego Parku Narodowego sprowadzono 150 młodych żółwi. W ubiegłym roku na wolność wypuszczono 40 osobników, a w tym kolejnych 38. Część z nich wyposażono w nadajniki telemetryczne, dzięki którym przyrodnicy mogą sprawdzać, gdzie są i jak radzą sobie w nowym środowisku. Pierwsze wyniki obserwacji są obiecujące.
Żółwie błotne potrafią długo przebywać pod wodą i dobrze ukrywać się wśród roślinności. Dlatego bez specjalistycznego sprzętu trudno je obserwować. Z pomocą przychodzą nadajniki telemetryczne, które pozwalają ustalić położenie gadów choćby wtedy, gdy nie widać ich na powierzchni.
W ramach projektu kupiono 50 nadajników. Urządzenia mocowane są do pancerza. Ich masa jest dobierana do wielkości zwierzęcia, tak aby nie utrudniały mu poruszania się mówi Wojciech Sołtysiak z Ośrodka Edukacji Przyrodniczej w Umianowicach.
– Dzięki tym nadajnikom jesteśmy w stanie określić pozycję tych żółwi z dokładnością do jednego metra. Część gadów udało nam się fizycznie złapać, zmierzyć i zważyć i sprawdzić czy są dobrze odżywione. I potwierdzam. Żółwie, które nadajniki posiadają, przetrwały zimę i mają się całkiem dobrze na naszym terenie – mówi Wojciech Sołtysiak.
Obserwacje pokazują również, iż żółwie nie trzymają się wyłącznie miejsca, w którym zostały wypuszczone. Niektóre przemieszczają się choćby na odległość około kilometra. Dzięki temu przyrodnicy mogą sprawdzać, jak zwierzęta wykorzystują odtworzone siedliska i czy znajdują tam odpowiednie warunki do życia.
Młode żółwie błotne są bardzo małe. Kiedy trafiły do ośrodka, ważyły zaledwie kilka gramów i mierzyły od 2 do 3 centymetrów. Zanim zostały wypuszczone, dorastały w kontrolowanych warunkach. Efekty odchowu są imponujące. W ciągu trzech lat największy odnotowany przyrost masy jednego z żółwi wyniósł aż 401 gramów. Dzięki temu są silniejsze i mają większe szanse na przetrwanie w naturalnym środowisku.
– Naszym celem było podhodowanie tych żółwi, aby nie wypuszczać maluszków, dopiero co wyklutych. Tym samym zwiększamy ich szansę na przeżycie – wyjaśnia Wojciech Sołtysiak.
Umianowice. Żółwie błotne / Fot. Marta Gajda-Kruk – Radio KielceSamo wypuszczenie zwierząt to jednak nie wszystko. Trzeba jeszcze zadbać o to, by miały gdzie zimować, wygrzewać się i składać jaja. Odpowiednia głębokość zbiorników oraz dostęp do miejsc, w których samice mogą zakładać gniazda, mają duże znaczenie dla przyszłości tego gatunku – dodaje Dariusz Wiech z Ośrodka Edukacji Przyrodniczej w Umianowicach.
– Aby przetrwać zimę głębokość zbiornika powinna wynosić przynajmniej dwa metry. Musi być też odpowiednie zbocze i miejsce do składania jaj. Samiczka może składać jaja przez 60 lat. o ile nie stworzymy odpowiednich warunków, lisy i inne drapieżniki mogą zniszczyć gniazdo – tłumaczy Dariusz Wiech.
Przyrodnicy liczą na to, iż żółwie na dobre zadomowią się w delcie Nidy. W planach jest dalszy monitoring, a także sprowadzenie kolejnych osobników. W przyszłości ośrodek chciałby utworzyć własne stado, które mogłoby pomóc w odbudowie lokalnej populacji.
Na efekty trzeba jednak poczekać. Żółwie błotne są długowieczne i mogą żyć choćby 100-120 lat, ale do osiągnięcia dojrzałości płciowej potrzebują kilku lub kilkunastu lat.
Odtworzenie populacji żółwi jest częścią dużego projektu realizowanego od 2018 roku.
Jego celem jest odtworzenie starorzeczy Nidy i przywrócenie jej naturalnego charakteru. W ramach projektu odtworzono około 400 hektarów siedlisk przyrodniczych.



1 godzina temu






