jakiś czas temu dostałam maila o wystawie krzeseł, ale jak chciałam kupić bilet już nie było. Napisałam z prosbą o jeden, ale nikt przez tydzień nie odpowiedział, więc zapisałam się na rozmowę z Richardem Powell, autorem książki „Colorstruck!” . W środę dostałam maila/ bilet na wystawę krzeseł, więc zadowolona zaplanowałam sobie jednodniowa wycieczkę. Wystawa organizowana była w centrum sztuki w Winston-Salem, mieście ponad godzinę jazdy gdzie mimo ciagłych planow nigdy nie dotarłam.
Zaczęłam zwiedzanie od 87-akrowego muzeum obejmujacego ponad 100 pieczołowicie odrestaurowanych budynków i zabytkowych ogrodów. Założone w 1766 roku Salem było centrum handlu i życia społecznego osady morawskiej .
dom, zbudowany przez siodlarza Heinricha Herbsta, był pierwszym przykładem domu z gankiem nad chodnikiem w Salem. Pierwotnie stał bezpośrednio na chodniku, z pełną piwnicą na poziomie ulicy, gdzie przez pewien czas mieścił się sklep. W 1890 roku dom został odsunięty od chodnika i przebudowano kominy, okna i drzwi. Drugim właścicielem domu był Charles Breitz, pierwszy burmistrz Salem.
Po szeroko zakrojonych pracach archeologicznych i badaniach, w 2003 roku budynek został przeniesiony z powrotem na swoje pierwotne miejsce przy ulicy i przywrócony do wyglądu z lat 20. XIX wieku. w tej chwili mieści się w nim Centrum Ogrodnicze Herbst – Laboratorium Ogrodnictwa i Nasion.
Dom zbudowany w 1802 roku przez dr. Samuela Benjamina Vierlinga dla jego rozrastającej się rodziny i kwitnącej praktyki medycznej, Dom Doktora służył jako rezydencja Vierlingów, a następnie kolejnych rodzin, aż do lat 70. XX wieku. W 1980 roku Old Salem Museums & Gardens odrestaurowało dom i otworzyło go jako budynek zinterpretowany, a w 1984 roku otwarto wystawę poświęconą medycynie, chirurgii i zdrowiu w początkach Salem.
Sklep obuwniczy Shultz – W miarę jak Salem rozrastało się i rozwijało, władze miasta zezwoliły na budowę mniejszych budynków przylegających do większych domów prywatnych, które służyły jako miejsca prowadzenia działalności gospodarczej.
Budynek Market-Fire Engine House został zbudowany na placu Salem, aby zapewnić miejsce na targowisko świeżego mięsa, które lokalny lekarz uznał za niezbędne do uzupełnienia zapasów solonego mięsa spożywanego przez mieszkańców. Drugą połowę budynku wykorzystano do przechowywania sprzętu przeciwpożarowego niezbędnego do realizacji miejskiego planu zapobiegania pożarom i ich gaszenia. Miasto korzystało ze sprzętu przeciwpożarowego od 1785 roku, po tym jak pożar zniszczył pierwszą tawernę w Salem. Uważa się, iż ta kompania strażacka była pierwszą tego typu w Karolinie Północnej.
W XVIII i XIX wieku Morawianie żyli w systemie chórowym, w którym członkowie o podobnych doświadczeniach życiowych (wiek, płeć, stan cywilny) wspólnie się modlili. Niektóre z tych grup choćby mieszkały razem. W Salem w tym budynku mieszkał chór dla nieżonatych mężczyzn, Chór Braci Samotnych. Po drugiej stronie placu znajdował się podobny budynek dla Chóru Sióstr Samotnych.
Dom Braci Samotnych został zbudowany w dwóch częściach. Prawa część jest najstarsza, wzniesiona w 1769 roku w konstrukcji szachulcowej. Wraz z rozwojem miasta Salem, chór Braci Samotnych również się rozrastał. W 1786 roku dobudowano całkowicie ceglaną część.
Bracia Samotni mieszkali, modlili się i jedli w tym budynku. Niektórzy bracia, będący mistrzami rzemiosła, wynajmowali przestrzeń w budynku lub w warsztacie znajdującym się za nim, aby prowadzić swój fach. Bracia Samotni jako grupa posiadali również plantację i ogród, prowadzili piekarnię, a także browar, gorzelnię, garbarnię i rzeźnię znajdującą się za domem.
szkoła dla chłopców to pierwszy budynek edukacyjny zbudowany w Salem. Szkoła założona w 1771 roku, miała służyć lokalnym chłopcom do zdobycia podstawowej edukacji. W 1896 roku na Church Street naprzeciwko Vierling House wybudowano nową „drugą” szkołę dla chłopców. Budynek jest nieprzerwanie wykorzystywany jako muzeum, początkowo przez Wachovia Historical Society, a od 1954 roku przez Old Salem Museums & Gardens.
Dom Matthew Mikscha z 1771 roku to pierwszy dom jednorodzinny zbudowany w Salem. Wcześniej, domy od ulic First do Fifth, położone dalej na północ przy South Main Street, służyły jako wspólne przestrzenie mieszkalne dla pierwszych osadników Salem. Dom Mikscha został zbudowany z bali, choć niedługo został pokryty deskami i pomalowany. W 1785 roku dobudowano niewielką przybudówkę z tyłu tego domu.
Matthew Miksch zdobył wykształcenie ogrodnicze w Europie, gdzie nauczył się utrzymywać rodzinę, uprawiając i sprzedając warzywa, nasiona i młode drzewka owocowe. Przetwarzał i sprzedawał tytoń, a jego żona Henrietta piekła i sprzedawała pierniki. Pełnił funkcję głównego geodety leśnego przy pomiarach Wachovii.
Ogrody Mikschów
i oczywiście piekarnia gdzie kupiłam pyszny morawski sztrudel z jabłkami i orzechami. W 1799 roku starsi kościoła wybrali Thomasa Butnera na nowego piekarza w mieście. Niestety, brat Butner zdawał się przedkładać rolnictwo i szewstwo nad pieczenie, więc w 1807 roku przywódcy zboru zatrudnili nowego piekarza, urodzonego w Szwajcarii Christiana Winklera z Pensylwanii. W tym samym roku odkupił on piekarnię i dom mieszkalny od brata Butnera.
Brat Winkler, jego żona Elizabeth i ich sześcioro dzieci mieszkali i pracowali w tym domu do końca życia. Jesienią 1827 roku drugi syn Winklerów, William, oficjalnie przejął firmę ojca. William Winkler i jego potomkowie mieszkali i pracowali w piekarni przez kolejne pokolenia, aż do 1926 roku.
Piec kopułowy w Winkler jest typowy dla pieców piekarniczych używanych w Salem, zarówno w budynkach publicznych, takich jak Tawerna i Warsztat Braci Pojedynczych, jak i w domach prywatnych, takich jak Dom Vierlinga. Piec piekarni przez cały czas jest opalany drewnem, tak jak prawie 200 lat temu.
Po obejrzeniu większości domów pojechałam na drugi koniec miasta zobaczyć słynne ogrody Reynolda, założone na początku XX wieku. Ogrody Reynolda są owocem wizji i postępowego myślenia Katharine Reynolds, żony barona tytoniowego. Promowała ona zdrowe nawyki żywieniowe i kulinarne, pragnąc, aby jej ogrody były pięknym darem dla społeczności i pracowników jej wiejskiej posiadłości. Wejście do szklarni z 1913 roku otwiera drzwi do obszaru pełnego barwnych roślin. Ogrody Reynolda są również częścią szlaku ornitologicznego w Karolinie Północnej. Ta zabytkowa posiadłość o powierzchni 130 akrów, należąca w tej chwili do Uniwersytetu Wake Forest i przez niego utrzymywana, oferuje olśniewający ogród formalny, odrestaurowaną szklarnię i malownicze ścieżki. Czteroakrowy Ogród Formalny, został zaprojektowany przez Thomasa Searsa, protegowanego Fredericka Law Olmsteda – geniusza architektury krajobrazu, który stoi za Biltmore i nowojorskim Central Parkiem. Centralna ścieżka łączy klomby, ozdobne sadzonki i grządki warzywne, tworząc nieustannie zmieniającą się aranżację.
Ścieżki na terenie posiadłości są zróżnicowane – od spokojnych spacerów po wędrówki o średnim stopniu trudności. 2,7-kilometrowy szlak Perimeter Trail okrąża posiadłość, wijąc się pośród łąk, lasów i zabytków (czego nie próbowałam).
Kultowa szklarnia Reynolda została ponownie otwarta po rocznej renowacji. w tej chwili znana jako Konserwatorium Rodziny Brown, służy jako brama wejściowa do ogrodu. Renowacja zmodernizowała szklarnię, przywracając jej dawną świetność, w tym poprzez ponowną instalację charakterystycznego, zakrzywionego szklanego dachu. Ponowne otwarcie zbiegło się z otwarciem Centrum Powitalnego Reynolda, które sąsiaduje ze szklarnią, pełniąc funkcję centrum handlowego i centrum dla zwiedzających.
Kolejna atrakcja to Bailey Park, centrum życia towarzyskiego w sasiedztwie uniwersytetu, o powierzchni 1,6 akra (ok. 600 m²) na pochyłym terenie, oferujący różnorodne bezpłatne wydarzenia. Należą do nich joga, koncerty i wieczory filmowe – wszystkie realizowane są co miesiąc od kwietnia do października.
w pobliżu trafiłam na kawiarnię, która podobno ma najlepszą kawę w Karolinie, trudno powiedzieć, bo w papierze nie smakuje aż tak super.
Trzeba też było zobaczyć Art District
Na wystawę dotarłam na czas. Wydarzenie, które miało trwać godzinę trwało ze 25 min. Do obejrzenia było 44 ikonowych krzeseł, na niektórych można było choćby siedzieć. Wg zapowiedzi miała oprowadzac profesorka/organizatorka wystawy. Myslałam, iż będzie to połaczone z historycznym wykładem, ale było tylko przywitanie, a reszta na własna rękę. Na szczęście oferowano także obejrzenie dwóch wystaw studentów, więc niezupełna strata czasu.





