
Choć zdjęcia tej jakości stanowią jedynie dokument stwierdzenia, to poświęciłem im sporo czasu. To kilka wyjazdów na Bekę o różnych porach dnia i "walka" ze światłem na jedynym rozlewisku w zasięgu obiektywu.
Celem tych zabiegów były kadry biegusów krzywodziobych, których kilka osobników adult na różnym etapie pierzenia zasiadało pośród bardzo licznych siewek. By kłopotów było mało, to jeszcze co chwilę nadlatywał sokół lub błotniak stawowy i całe towarzystwo się zrywało.













