Ludzie Bezradni / Pulsar

publixo.com 1 miesiąc temu

Nie ma w nim zwykłej pokory
będąc dobrotliwie ubawiony
czyimś westchnieniem i żalem
nawet się nie zarumienił.

Nieprzejednany o swoim braku wiedzy
uśmiecha się łobuzersko do lustra
ja jestem książę
mnie pokłony bez gier salonowych.

Wcześniejsza generacja przyjaciół
wzdycha jak wieloryb
z ukrytym syrenim uśmiechem
nastrój nieustającej rekonwalescencji.

Przeczytał niejeden poemat
suchy liść z drzewa Apollina
spadł jemu na głowę
wziąwszy delikatnie w dłonie
zapachniał i zaśpiewał.

Jego myśli snują się po błękicie
chce być błyskotliwym w towarzystwie
z elegancką zawoalowaną aluzją
jako dżentelmen starej szkoły.

Mówi ze swobodą o ludzkich słabościach
zaplata słowa w zaczyn
w rytuał modlitewnych młynków
żeby nie zastygły w zbitce dźwięków.

Zasznurować ust nie potrafi
rozradowany dla samego życia
ma uszy szeroko otwarte
w oczach zadrgało i zaświeciło światełko.

Przed świtem wszystko może się wydarzyć
bowiem nieraz już tak było.
Idź do oryginalnego materiału