
Nie ma dowodów na to, iż takie eksperymenty są już prowadzone na ludziach – ale samo to, iż poważnie się je planuje i szuka na nie funduszy, budzi grozę.
Śledztwo przeprowadzone przez prestiżowy magazyn MIT Technology Review obnaża mroczną debatę toczącą się w kuluarach środowisk „longevity”. Dziennikarze ujawnili istnienie startupów, które za zamkniętymi drzwiami forsują wizję tworzenia genetycznie zmodyfikowanych, pozbawionych świadomości ludzkich klonów. Ich jedynym celem ma być służenie jako biologiczny „magazyn części zamiennych”.
Dolina Krzemowa od lat pompuje miliardy dolarów w technologie mające wydłużyć ludzkie życie. Wokół tej obietnicy wyrosło jednak radykalne środowisko (często określające się mianem transhumanistów), które w pogoni za długowiecznością jest gotowe przesuwać granice, które dotąd wydawały się nienaruszalne. Raport Antonio Regalado z MIT Technology Review pokazuje, jak daleko sięgają te wizje.
Publiczna przykrywka, ukryta mapa drogowa
W centrum śledztwa znalazła się firma R3 Bio z siedzibą w Richmond w Kalifornii, która przez lata działała ukrywając swoje poczynania przed opinią publiczną. Niedawno wyszła z cienia, ogłaszając, iż pozyskała finansowanie (m.in. od znanego inwestora Tima Drapera) na stworzenie pozbawionych kory mózgowej makaków. Zwierzęta te miałyby pełnić rolę „worków na narządy”, co według twórców miałoby stanowić „etyczną” alternatywę dla tradycyjnych testów na świadomych zwierzętach.
Jednak, jak dowodzą dziennikarze MIT Technology Review, którzy dotarli do poufnych prezentacji i dokumentów dla inwestorów, eksperymenty na zwierzętach to tylko zasłona dymna i przystanek na o wiele bardziej radykalnej mapie drogowej. Założyciel R3 Bio, John Schloendorn, od dawna forsuje plan docelowy: hodowlę „bezmózgich klonów” ludzi dla najbogatszych pacjentów, którzy potrzebowaliby idealnie zgodnych genetycznie narządów.
Pytanie o wykonalność tego pomysłu trzeba postawić jasno od razu: droga od szalonych prezentacji w salach konferencyjnych do jakiejkolwiek medycznej realizacji jest bardzo daleka. Dziennikarze podkreślają, iż nie ma dowodów, by ktokolwiek spróbował sklonować człowieka, a samo klonowanie naczelnych (udane po raz pierwszy w Chinach w 2018 roku) jest wciąż procesem niezwykle wadliwym.
Przepis na prywatną farmę narządów
Niemniej jednak, mechanizm proponowany przez zwolenników tego rozwiązania opiera się na istniejącej wiedzy biologicznej. Zgodnie z koncepcjami przedstawianymi inwestorom, plan zakłada:
- Sklonowanie pacjenta: wykorzystanie DNA klienta do stworzenia jego dokładnej kopii genetycznej (gwarantującej brak odrzutów przy przeszczepie).
- Genetyczne uszkodzenie mózgu: użycie technologii edycji genów (np. CRISPR) na etapie wczesnego rozwoju, by celowo zapobiec wykształceniu się u klona kory mózgowej. Inspiracją dla twórców jest hydranencefalia – rzeczywista, tragiczna wada wrodzona, w której dzieci rodzą się bez półkul mózgowych.
- Wynajęcie surogatek: ponieważ sztuczne macice to wciąż fikcja naukowa, pierwsze pokolenia takich klonów musiałyby być noszone przez kobiety, którym płacono by za donoszenie celowo uszkodzonego płodu.
- Wegetacja pod respiratorem: urodzone w ten sposób ciało byłoby podłączone do aparatury podtrzymującej życie, by rosnąć w oczekiwaniu, aż „oryginał” będzie potrzebował nowej wątroby, nerek czy serca.
Strach przed opinią publiczną
Raport MIT ujawnia również istnienie drugiego startupu, Kind Biotechnology. Firma ta w zgłoszeniach patentowych wprost opisuje i pokazuje wizualizacje zwierząt (myszy, ale też w domyśle naczelnych) pozbawionych twarzy i większości układu nerwowego, pełniących funkcję „rosnących samodzielnie worków narządów”.
Dlaczego dyskusje te toczą się w ścisłej tajemnicy? Wspomniane środowisko doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż społeczna akceptowalność takich działań jest tu barierą równie wysoką (jeżeli nie wyższą) co sama biologia. Podczas zamkniętego spotkania z inwestorami, cytowana w raporcie osoba przyznała wprost, iż plan musi pozostać ukryty: „Gdyby to wyszło na jaw, wybuchłby ogromny sprzeciw (…). Musimy działać w tajemnicy, dopóki technologia nie będzie gotowa, a społeczeństwo nie oswoi się z tematem, rozwiązując [najpierw] problem braku narządów u zwierząt”.
Ostrzeżenia naukowców
Większość świata naukowego reaguje na takie wizje jednoznacznie. Jose Cibelli, badacz zajmujący się klonowaniem z Michigan State University, na którego powołuje się MIT, pyta wprost: „Jak udowodnić bezpieczeństwo, gdy twoim celem jest stworzenie nienormalnego człowieka? Jak przekonać kobietę do noszenia tak uszkodzonego płodu? Są granice wyobraźni, a to jest granica tworzenia istoty ludzkiej, która nie jest człowiekiem”. Z kolei neurobiolodzy przypominają o niezwykle niebezpiecznym założeniu twórców „bezmózgich klonów”: sam rozwój pnia mózgu, niezbędnego do podstawowego podtrzymania funkcji biologicznych ciała, może generować elementarne formy świadomości i odczuwania bólu. To z kolei czyniłoby pobieranie narządów od takiego klona morderstwem z premedytacją.
Raport MIT Technology Review to fascynująca, ale i przerażająca diagnoza stanu części technologicznych elit z Doliny Krzemowej. Pokazuje, iż w obsesyjnej walce ze śmiercią i chorobami, wąska grupa wizjonerów traktuje etykę jako kolejną techniczną przeszkodę, którą można pominąć w drodze do upragnionego celu.
Jeśli artykuł MIT ujawnia: radykalne startupy z Doliny Krzemowej rozważają tworzenie „bezmózgich klonów” jako magazynów narządów nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

2 godzin temu





