Kleszcze jak z koszmaru. Nowy gatunek w Polsce zachowuje się zupełnie inaczej niż dotychczasowe.

sokolka.tv 3 tygodni temu

To nie fabuła filmu grozy, ale zjawisko, które dzieje się naprawdę. W Polsce pojawił się nowy gatunek kleszcza - Hyalomma - i wszystko wskazuje na to, iż zadomawia się u nas coraz śmielej. Co go wyróżnia? Przede wszystkim zachowanie, które dla wielu brzmi wręcz niewiarygodnie.

W przeciwieństwie do znanych nam kleszczy, które biernie czekają na żywiciela w trawie, Hyalomma działa aktywnie. Nie czai się i potrafi ruszyć w kierunku człowieka lub zwierzęcia. Jak podkreślają naukowcy, reaguje na drgania i jest w stanie w kilka sekund pokonać kilka metrów, dosłownie „nadbiegając” do potencjalnej ofiary.

Ten gatunek wyróżnia się także wyglądem. Jest znacznie większy od rodzimych kleszczy. Nienapite osobniki mogą mieć około centymetra długości, a po napiciu się krwi samice osiągają choćby dwa centymetry. Mają charakterystyczne, prążkowane odnóża i poruszają się zaskakująco szybko. To sprawia, iż łatwiej znajdują żywicieli, ale jednocześnie trudniej je przeoczyć… o ile wiemy, na co patrzeć.

Obecność Hyalomma odnotowano już w różnych regionach kraju, m.in. na Śląsku, w Wielkopolsce i na Mazurach. Znajdowano je na zwierzętach gospodarskich, koniach, a także w domach. Najczęściej trafiają tam „na gapę”, przyniesione przez psy lub inne zwierzęta.

Co interesujące i niepokojące, nie zawsze pozostają w jednym miejscu. Zdarza się, iż przemieszczają się po podłodze czy dywanie, co znacząco odróżnia je od typowych kleszczy.

Dorosłe osobniki mogą trafiać do Polski dzięki ptakom migrującym z cieplejszych regionów, takich jak Afryka czy Azja. najważniejsze pytanie brzmi jednak, czy zaczęły się u nas rozmnażać. Oznaczałoby to znalezienie larw lub nimf, co jest niezwykle trudne, gdyż są one niemal niewidoczne. Naukowcy porównują ich poszukiwanie do szukania igły w stogu siana.

Największe obawy budzi fakt, iż Hyalomma może przenosić groźne choroby. Na świecie znany jest jako wektor wirusa krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej. Na szczęście w Polsce jak dotąd go nie wykryto.

Nie oznacza to jednak, iż jest całkowicie nieszkodliwy. Badania wykazały obecność riketsji, czyli bakterii wywołujących tzw. gorączki plamiste. Ich objawy, takie jak gorączka, bóle mięśni czy osłabienie, łatwo pomylić ze zwykłym przeziębieniem, co może utrudniać szybką diagnozę.

Eksperci zwracają uwagę na coś jeszcze: tego kleszcza można zobaczyć, zanim zdąży się wgryźć. Nie musi siedzieć w trawie, może podejść sam, wejść na ubranie, a choćby pojawić się w mieszkaniu.

Dlatego jeżeli zauważysz większego, nietypowo ruchliwego kleszcza, nie ignoruj go. Najlepiej zabezpieczyć go i zgłosić odpowiednim instytucjom. To ważne dla monitorowania sytuacji.

Pojawienie się Hyalomma w Polsce może być skutkiem zmian klimatycznych i migracji zwierząt. Coraz więcej egzotycznych gatunków trafia do Europy, a to może oznaczać, iż podobne sytuacje będą zdarzać się częściej.

Jedno jest pewne. Mamy do czynienia z czymś więcej niż „zwykłym kleszczem”.

fot, Pixabay

opr. KP

Idź do oryginalnego materiału